NMOW do wykreślenia

Urzędnicy z powiatu chcą wykreślić Niepubliczny Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy z Rejowca z rejestru niepublicznych placówek. Starostwo uważa, że firma od miesięcy nie prowadzi działalności, którą można uznać za oświatową.

Na początku 2016 roku minister edukacji zdecydowała o przeniesieniu wszystkich podopiecznych z rejowieckiego NMOW do innych placówek. Jednocześnie podwarszawski Ośrodek Rozwoju Edukacji wstrzymał kierowanie młodzieży do Rejowca. Powód? Wychowankowie ośrodka siali postrach w całym Rejowcu, a w samym NMOW-ie dochodziło do niewiarygodnie brutalnych scen, tj. polewania dłoni wrzątkiem, przypalania gorącym klejem, wkładania kija od szczotki w odbyt. Prokuratura powiedziała: Dość!

Jeden skazany, drugi czeka na rozprawę

Jak ustalili śledczy z Prokuratury Okręgowej w Zamościu, za brutalną napaść na 15-latka i znęcanie się odpowiedzialni byli dwaj inni wychowankowie. Główny sprawca, 17-letni Mateusz K., od początku jednak bawił się z organami ścigania w kotka i myszkę. Najpierw próbował wymigać się od wszystkiego, ale po zeznaniach świadków i przekazaniu nagrań z monitoringu dotarło do niego, że nie ma sensu dłużej zaprzeczać – przyznał się do stawianych mu zarzutów, złożył wyjaśnienia (stwierdził, że z 15-latkiem mieli zatargi od dłuższego czasu, chciał ukarać chłopaka i… „jakoś tak wyszło”, że włożył mu kij od mopa w odbyt, a potem kazał mu zlizywać z niego fekalia), po czym złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. W międzyczasie okazało się, że K. znęcał się też nad innym wychowankiem ośrodka (bił i kopał chłopaka oraz zmuszał go do picia tzw. chemika, czyli mieszaniny chemikaliów z wodą). Gdy przyszło do posiedzenia sądu w sprawie złożonego wniosku, nieletni bandyta wycofał się. Liczył, że przy normalnym procesie trafi na łaskawego sędziego i otrzyma minimalny wyrok (mniejszy od tego, uzgodnionego z prokuraturą). Sąd skierował sprawę na wokandę, ale już na pierwszej rozprawie K. wrócił do wersji o dobrowolnym poddaniu się. Po kilkunastu minutach wydano wyrok – za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad jednym z wychowanków placówki 17-latek dostał 2 lata więzienia, a za znęcanie wraz z naruszeniem czynności narządów ciała wobec drugiego wychowanka – 6 miesięcy pozbawienia wolności. Kara łączna – 2 lata więzienia z zaliczeniem okresu tymczasowego aresztu (gdzie K. przebywał od marca 2016 r.). Wyrok jest już prawomocny, ale na skazanie czeka w dalszym ciągu młodszy kompan K.
16-letni wówczas Gabriel A. – jak ustaliła prokuratura – działał wspólnie i w porozumieniu z 17-letnim bandytą. Chłopak miał pierwotnie odpowiadać przed sądem rodzinnym i nieletnich w Muszynie, skąd pochodzi. Jednak ze względu na wagę czynu, jakiego się dopuścił, sąd nakazał dołączyć materiały do prowadzonego przez PO w Zamościu postępowania. 16-latek miał być sądzony razem z K, jak dorosły. Prokurator złożył zażalenie na decyzję sądu do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, ale po badaniach psychiatrycznych nieletniego podtrzymano decyzję sądu w Muszynie. Tyle że K. był już osądzony przez Sąd Rejonowy w Krasnymstawie – nie było już mowy o połączeniu spraw. Ponownie akta A. przesłano do Muszyny. Nastolatek czeka na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy.

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr?

Od kiedy zniknęła młodzież z NMOW, do miasteczka wrócił spokój. Nie słychać już o skandalicznych zachowaniach zdegenerowanej młodzieży, nie ma interwencji policji czy pogotowia.
Pojawiły się za to pytania, m.in. wśród radnych powiatu, co z budynkami dawnego liceum, a także głosy radnych, że powiat powinien zerwać niekorzystną dla siebie umowę zawartą przez poprzedni zarząd a Pawłem Ciechanem na czele, umowę – odzyskać szkołę i internat. I wygląda na to, że starosta zrobił pierwszy krok. Urząd wszczął procedurę wykreślenia NMOW z rejestru niepublicznych placówek. Według przepisów powinno to nastąpić niemal z automatu, gdy placówka nie prowadzi działalności oświatowej od trzech miesięcy.
Według urzędników firma jej nie prowadzi, bo w budynkach nie ma dzieci. – Wychowankowie zniknęli z NMOW już połowie ubiegłego roku – przypomina Tomasz Szczepaniak, wicestarosta chełmski. Inaczej uważają właściciele NMOW. Ich zdaniem samo prowadzenie korespondencji z ministerstwem czy kuratorium oświaty na temat byłych wychowanków to działalność oświatowa. Wątpliwości powinno rozstrzygnąć kuratorium oświaty. – Pracujemy nad tą sporną kwestią – mówi Jan Skutnik z kuratorium.
Czy kolejnym krokiem będzie zerwanie zawartej na 10 lat umowy użyczenia budynków? Starosta od początku twierdził, że jest ona skrajnie niekorzystna dla powiatu, który za dzierżawę nieruchomości nie otrzymuje ani grosza. – Dla mnie normalna sytuacja to taka, gdy firma, która korzysta z budynków, płaci za nie odpowiedni czynsz albo odkupuje nieruchomość – mówi Piotr Deniszczuk starosta chełmski.
Ale nieoficjalnie mówi się, że staroście zależy na zerwaniu umowy i wykorzystaniu budynków na potrzeby powiatu. Mówiło się o utworzeniu szkoły zawodowej, a ostatnio o przeniesieniu do Rejowca pensjonariuszy powiatowego Domu Pomocy Społecznej, który mieści się w zabytkowym dworku w Kaniem. Majątek starają się odzyskać spadkobiercy właścicieli, którzy przed świętami dostali korzystną dla siebie decyzję wojewody lubelskiego. Wojewoda uznał, że pałac i przylegający park nie powinny podlegać ustawie o reformie rolnej z 1944 roku, a co za tym idzie – nie powinien być przejęty przez państwo. Na razie powiat odwołał się od tej decyzji. Budynki w Rejowcu doskonale nadawałyby się na Dom Pomocy Społecznej i taka placówka na pewno spotkałaby się z uznaniem mieszkańców. (der)