Noc w muzeum

Tylko jeden raz w roku można ją spędzić w takim miejscu. Wszystkie placówki muzealne oraz galerie sztuki w noc z 20 na 21 maja były otwarte i zwiedzaliśmy je gratis. To prawdziwe przeżycie, ale i nawał pracy dla muzealników. Dodatkowo iluminowany z tej okazji Lubelski Zamek był centralnym punktem wydarzenia.


Od godz. 20 trwało tu widowisko „Żywe obrazy” z udziałem 10 osób z Zespołu Tańca Dawnego „Belriguardo” i grupy „Flamenco inaczej”. Około 300 osób w ciasnym pierścieniu wokół podium mogło zobaczyć wyjątkowy spektakl, nawiązujący do 700-letniej historii Lublina.
Wielki ekran ukazywał wizualizacje dzieł mistrzów malarstwa sprzed kilku stuleci, a tancerze „ożywiali” te obrazy. Do wyświetlanego dzieła nawiązywała choreografia oraz typowe dla epoki rekwizyty: suknia z ogonem, chusta, kapelusz, wachlarze i kastaniety. To efekt współpracy Muzeum oraz MDK nr 2. – Chcieliśmy tym samym zwrócić uwagę na mniej znane dzieła malarstwa europejskiego – mówi Małgorzata Wojcieszuk, instruktor i choreograf.
Coś za coś… Nie mogli tego przeżyć chętni obejrzenia fresków bizantyńskich, którzy w tym samym czasie tworzyli długi ogonek u wejścia do Kaplicy Trójcy Świętej.
Opodal zaaranżowano piaskownicę, gdzie najmłodsi sprawdzali, jak to jest być archeologiem. W ramach „Kącika Małego Odkrywcy” mieli okazję odsłaniać spod piasku czaszkę mamuta z 2-metrowym kłem. Trwały też inne wyzwania dla małych badaczy dziejów Lublina.
Setki dorosłych równocześnie odwiedzały trzy kondygnacje ekspozycyjne Zamku. W Galerii Malarstwa, na jej dwóch piętrach, aż trudno było oddychać z powodu tłumów ludzi. Mogli tu oglądać unikatowe dzieła: od XVI-wiecznego portretu królowej Bony, po modernistyczne obrazy XX wieku. Przy ekspozycjach czasowych: grafiki Tadeusza Mysłowskiego, malarstwo Jerzego Nowosielskiego oraz na wystawie „Lwów w grafice” również panował prawdziwy tłok.
W samych wydarzeniach na Zamku wzięło udział kilka tysięcy zwiedzających – nie tylko lublinian, również setki gości zagranicznych, w tym z egzotycznych krajów. W innych oddziałach Muzeum, jak Brama Krakowska, Brama Trynitarska, Muzeum Czechowicza, czy w Muzeum Wsi Lubelskiej odnotowano także wysoką frekwencję.
– Szkoda, że to tylko jedna taka noc w roku – można było usłyszeć z wielu ust osób, pytanych o wrażenia. MR