Nocny nierentowny

Drugi rok z rzędu w wakacje miasto wprowadziło całodobową komunikację nocną. Po dwóch miesiącach widać, że frekwencja nie powala. Linią 51 jeździ średnio 20 osób dziennie.

Z ankiet kierowców gołym okiem widać, że największą popularnością cieszyły się weekendowe kursy. Głównie piątkowe, a w szczególności dwa konkretne – w noc po występach gwiazd tegorocznego „Festiwalu Kolory Muzyki”. Po koncercie Eneja linią 51 wracało 48 osób, a po Bednarku – 63. Po Akcencie – jedynie 24, czyli niewiele więcej, niż wynosi średnia z kursów każdego dnia. Ogółem od 25 czerwca do końca lipca z nocnej komunikacji miejskiej skorzystało 587 pasażerów. Przez 2 tygodnie sierpnia – 290. Niestety, nie przekłada się to na zyski ze sprzedaży biletów. Utarg kierowców do końca lipca to 287,2 zł. Do połowy sierpnia – 104,7 zł.

Teoretycznie w autobusie nocnym ważny bilet musi mieć każdy. Nie ma natomiast przymusu kupowania go u kierowcy – w końcu pasażerowie mogą np. kupić go wcześniej w sklepie całodobowym. W praktyce jednak wiadomo, że skoro w nocnym nie ma kontroli, można jeździć bezpłatnie. Na dodatek większość pasażerów to pijani wracający z imprezy, a oni brakiem biletu się nie przejmują…
Po co uruchamiać autobus, który praktycznie nikogo nie przewozi? Tym bardziej, że spółka i tak ma długi, a linia 51 generuje straty (zyski z biletów nie pokrywają kosztów paliwa i pensji kierowców).
– Uruchomienie nocnej komunikacji wynika z potrzeby społecznej, a nie ekonomicznej. Potrzeba czasu na efekty, by ludzie przyzwyczaili się do nocnego autobusu i przesiedli się do niego – mówi Zbigniew Grzesiak, prezes Chełmskich Linii Autobusowych.
Jak wyjaśnia prezes, tak samo nierentowne są inne kursy, np. na ogródki w Józefinie, bo tam głównie jeżdżą emeryci, którzy nie kupują biletów. Mimo to autobusy wciąż tam jeżdżą.
O linię nocną zabiegała prezydent miasta. W ub.r. autobus kursował do końca września, w tym – zniknie z ulic wraz z końcem sierpnia (razem z linią 30 kursującą nad Zalew Żółtańce). (pc)