Nowa droga i… problem

Mieszkanie pod lasem nie zawsze oznacza spokój

Kto by pomyślał, że remont drogi – zamiast radości – może przynieść niepokój i nerwy. Mieszkańcy nowego odcinka ulicy wzdłuż Borku, od cmentarza komunalnego do granic miasta, boją się o swoje bezpieczeństwo. – Kierowcy z gminy zrobili sobie tędy autostradę dojazdową do miasta i nie patrzą na ograniczenia prędkości ani pas wytyczający ścieżkę rowerową – denerwują się.

Droga wije się zakrętami wzdłuż lasu Borek, a kierowcy pędzą na złamanie karku

– Remont ulicy Wojsławickiej i jej przedłużenia za cmentarzem do granicy miasta był bardzo długo oczekiwany nie tylko przez nas – pisze do nas pani Aleksandra, która mieszka przy drodze. – Codzienny dojazd do domu to był koszmar. Wszechobecne dziury, koleiny i ciągłe wizyty w warsztatach mechanicznych. Ale z łezką w oku będziemy wspominać ten okres, ponieważ obecnie o spokoju i bezpieczeństwie możemy sobie pomarzyć.
Mieszkańcy sąsiadujących z Chełmem wiosek korzystając z okazji, aby skrócić sobie drogę do Chełma, zamienili ścieżkę rowerową Green Velo, która powstała w zeszłym roku, w ulicę i jeżdżą po niej samochodami i motocyklami. Dochodziło do sytuacji, że przechodnie i rowerzyści musieli uciekać przed nimi w las albo na ulicę.
– Obecnie mamy nową, piękną nawierzchnię zarówno drogi, jak i ścieżki rowerowej, i o ile zwiększenie w tym miejscu ruchu samochodów byliśmy w stanie przewidzieć, o tyle urządzanie sobie autostrady dojazdowej do miasta już nie. Droga leży w granicach administracyjnych Chełma, a więc w terenie zabudowanym. Ale kierowcy pędzą po niej na złamanie karku. Najgorsze jest to, że droga jest wąska. Są miejsca, zwłaszcza na łukach jezdni, w których dwa auta mijają się z trudem. Przy wymijaniu jeden z samochodów musi zjechać w pas ścieżki rowerowej, który oddzielony jest tylko białą linią na asfalcie.
– Dochodzi do bardzo niebezpiecznych sytuacji. Piesi muszą uciekać przed pędzącymi samochodami – mówi autorka listu.
Podobno mieszkańcy zwracali na to uwagę urzędnikom i z miasta, i z gminy Chełm, którzy pojawiali się podczas remontu drogi. I prosili o ustawienie w tym miejscu progów zwalniających. Takich jak niedawno doczekali się mieszkańcy Pokrówki na ul. Wiosennej. I od razu zauważyli różnicę w ruchu. Auta zwolniły. A ludzie czują się bezpieczniej.
– Nasza gmina dołożyła do remontu tej drogi i ścieżki rowerowej, ale ponieważ jest ona na terenie miasta, to organizacja ruchu nie należy już do nas – mówi Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm. Wójt przyznaje, że gminie zależało na remoncie tego odcinka właśnie ze względu na dodatkowe połączenie gminnych miejscowości z Chełmem i dojazd do cmentarza wojennego i wojskowego. A miastu, bo to kolejna droga wylotowa z Chełma rozładowująca ruch np. przy ul. Lwowskiej.
– Roboty jeszcze trwają i lada dzień ustawimy znaki pokazujące, gdzie zaczyna się teren zabudowany – mówi Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie. – Zarządca drogi niewiele może poradzić na drogowych piratów. To już zadanie dla policji. Drogi robimy dla normalnych użytkowników, którzy mają wyobraźnię i wiedzą, że jak ulica jest wąska i ciężko się wyminąć, to powinno się jechać wolno.
Tomasik nie widzi też możliwości postawienia na jezdni progów, bo odcinek ma aż półtora kilometra. – Poza tym nie można montować progów na ścieżce rowerowej, więc jest obawa, że kierowcy aut chcąc ominąć przeszkodę celowo wjeżdżaliby na ścieżkę – mówi. Samej ścieżki nie można też oddzielić od ulicy inaczej niż białym pasem na jezdni. Bo wszelkie barierki czy słupki utrudnią odśnieżanie nawierzchni.
Jedyna możliwość to apelowanie do kierowców o rozwagę i do policji, by patrole drogowe zaglądały na ten fragment i studziły zapał podmiejskich rajdowców.
Przy okazji mieszkańcy pytają, kiedy miasto połączy nowy odcinek ze skrzyżowaniem Wojsławickiej i Al. 3 Maja, bo fragment przy samym cmentarzu nadal pokryty jest „kocimi łbami”. – Mieliśmy wykonać ten odcinek od razu, ale swoją inwestycję planuje tam zakład energetyczny. Dlatego musimy wstrzymać się z tym do przyszłego roku – mówi Tomasik. (bf)