Nowa wueska na kreślarskiej desce

Pierwsze koncepcje nowej wueski zostały zaprezentowane na ubiegłorocznym „Zlocie Motocykli WSK i innych”

Świdnicki ratusz pracuje nad reaktywacją produkcji wuesek. Jak informuje miejski portal Świdnik.pl., miasto właśnie podpisało umowę z konstruktorem, którego rolą będzie opracowanie projektu wykonawczego motocykla studialnego.


Motocykle marki WSK to swoista wizytówka Świdnika. Ratusz postanowił to wykorzystać i jeszcze w 2015 roku przedstawił wizję wskrzeszenia produkcji legendarnego już, ostatniego polskiego motocykla WSK, który przez niemal 30 lat (od 1955 do 1985 roku) zjeżdżał z taśm miejscowej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. W pomysł włączyli się pasjonaci i konstruktorzy.
Do tej pory te wielkie plany były kreślone raczej na papierze, ale ostatnio to się zmieniło. Jeszcze w tamtym roku magistrat ogłosił, że szuka specjalistycznej firmy, która opracuje studium wykonalności, biznesplan i analizę rynku reaktywacji marki WSK, a podczas dziesiątej, jubileuszowej, edycji „Zlotu Motocykli WSK i innych” zaprezentowano pierwsze szkice maszyny i jej koncepcję techniczną. Jak wyjaśniali przedstawiciele ratusza, takie dokumenty są niezbędne, bo bez wiedzy eksperckiej i konkretnych badań trudno byłoby podjąć się tak nietypowego dla samorządu działania.
– Marka WSK jest kultowa. Motocykle ze Świdnika w swoim czasie zmotoryzowały Polskę, a w ostatnich latach stały się pożądanym eksponatem w kolekcji wielu pasjonatów. Natomiast planowana WSK będzie nowoczesnym motocyklem, wykonanym w technologii na miarę XXI wieku – mówił burmistrz Świdnika Waldemar Jakson.
Ostatnio miasto zrobiło kolejny krok w stronę reaktywacji „symbolu Świdnika”, podpisując umowę z Jędrzejem Jackiem Synakiewiczem, znanym architektem i miłośnikiem motocykli, na opracowanie projektu wykonawczego motocykla studialnego. Wstępne efekty jego pracy zostaną zaprezentowane podczas tegorocznego, sierpniowego, zlotu wuesek. Pokazany ma zostać wówczas trójwymiarowy model motocykla oraz jego bryła. Następnym etapem będzie opracowanie prototypu. Ten etap prac – jak czytamy na stronie Świdnik.pl – może potrwać około dwóch lat. Następnie trzeba będzie znaleźć firmę, która zajmie się produkcją maszyny. W ubiegłym roku pomysłem zainteresował się lubelski Ursus. Jego prezes zapewniał, że przedsiębiorstwo jest w stanie udzielić wsparcia, mogącego przyczynić się do sukcesu projektu. (opr. w)