O elektrowni zadecyduje sąd

Za odwołaniem Andrzeja Pruszkowskiego (z prawej) z funkcji wiceprzewodniczącego sejmiku głosowało 19 radnych. Przeciwnych było 13. Dokładnie tyle mandatów w sejmiku ma PiS

Ciąg dalszy batalii o elektrownię opalaną słomą przy ulicy Mełgiewskiej w Lublinie. Po niepomyślnych dla norweskiej firmy TergoPower decyzjach urzędu miasta i Samorządowego Kolegium Odwoławczego sprawa przenosi się na wokandę sądu.
Przypomnijmy – Norwegowie starają się o pozwolenie na budowę w dzielnicy Hajdów-Zadębie ekologicznej elektrowni o mocy niespełna 50 megawatów. Mają już nawet podpisaną umowę na dostawę słomy do przetwarzania, ale inwestycji sprzeciwili się mieszkańcy. Petycja z podpisem ponad pięciu tysięcy mieszkańców Hajdowa, Tatar, Bronowic, a także opinie specjalistów z zakresu ochrony środowiska przekonały lubelski ratusz i prezydent Lublina w październiku odmówił spółce wydania pozytywnej decyzji środowiskowej. W argumentacji podkreślił, że inwestor nie zachował zasady przezorności. Uznano też przedsięwzięcie za szkodliwe dla środowiska (emisja pyłów, rozjeżdżanie dróg przez tiry dostarczające słomę).
Miesiąc później tę decyzję podtrzymało orzeczenie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, do którego odwołała się spółka. Norwegowie nie złożyli broni – o tym, czy mogą budować elektrownię, zdecyduje ostatecznie sąd.
Rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym odbędzie się we wtorek (21 marca), o godz. 13.30, w sali numer 2. CH