O podręczniku do HiT-u, wodorowych autobusach i prymasie Wyszyńskim

– Uważam, że jest to najlepszy podręcznik z wszystkich zatwierdzanych. Bez filtrów, poprawności politycznej, bez tego, że nie można mówić Murzyn, krytykować Unii, feminizmu, gender, czy jakiejkolwiek innej ideologii, również prawicowej. Można, i profesor Roszkowski to robi – mówił na ostatniej sesji burmistrz Świdnika Waldemar Jakson, odpowiadając na apel w sprawie niedopuszczenia w miejskich szkołach podręcznika do Historii i Teraźniejszości autorstwa tegoż historyka, złożony przed miesiącem przez radnych Świdnik Wspólna Sprawa. Sporo emocji wywołała także uchwała w sprawie zaciągnięcia pożyczki, która pozwoli zakupić miastu autobusy wodorowe.

Do apelu radnych ŚWS burmistrz Waldemar Jakson odniósł się już na początku sesji, bo w punkcie dotyczącym realizacji uchwał. Na wstępie zapewniał, że będzie krótko, ale ku rozczarowaniu niektórych radnych, krótko wcale nie było.

– Traktując poważnie grupę radnych, którzy wystosowali apel, chciałem odpowiedzieć i wyjaśnić pewne wątpliwości. Robię to w tym punkcie, ponieważ jest to też jakieś zobowiązanie burmistrza do realizacji pewnych kierunków; coś analogicznego do realizacji uchwał – tłumaczył W. Jakson.

Następnie burmistrz przypomniał, że jego rolą nie jest wykluczanie używania podręcznika – można by to uznać za pogwałcenie Konstytucji i jako burmistrz nie ma uprawnień do tego, aby zakazywać czegokolwiek na poziomie oświaty.

– Zakazywanie czytania jakiejś książki bardzo źle się kojarzy, przynajmniej mnie, który żył w okresie komunizmu, gdzie był główny urząd cenzury i gdzie wszystko kontrolowano, i w zasadzie wszystkiego zakazywano. Znamy różne wypowiedzi przeciwników prof. Roszkowskiego. Sam prof. Roszkowski ustosunkowywał się do pewnych nawoływań, a nawoływano do niszczenia fizycznego podręcznika – był taki happening, jak młodzieżówka PO wrzuciła go w niszczarkę; jedną z form miało być palenie podręcznika. To już przerażające, bo przypomina bardzo złe okresy różnych totalitaryzmów i nie za dobrze to świadczy o tej opcji lewicowo-liberalnej, o tym jak wyobraża sobie ona wolność nauki i słowa. O poziomie dyskursu na ten temat świadczy określenie TOK.FM, że to „podręcznik dla Hitlerjugend” – mówił W. Jakson.

Burmistrz zacytował również przytoczoną w apelu radnych część dotyczącą in vitro.

– (…) Tam nie ma żadnego fragmentu o in vitro; tam jest mniemanie, co autor ma na myśli. Nigdzie nie pada słowo in vitro. Każdy, kto choć trochę orientuje się w zjawiskach współczesnego świata wie, że problem poruszany przez profesora obejmuje znacznie szerszy zakres niż in vitro. Dla mnie pierwsze skojarzenie było takie, że rozwój nowych technologii medycznych i biologicznych zagraża związkom emocjonalnym i etycznym zobowiązaniom, które mogłyby istnieć pomiędzy osobami w pozycji rodzicielskiej, a tymi w pozycji dziecięcej. Oczywiście można dyskutować na ten temat, ale wydaje mi się, że chodziło o obronę przed dystopijnym światem Huxleya, a nie o dzieci poczęte w trakcie procedury in vitro – przekonywał burmistrz.

Kilkudziesięciominutowego wystąpienia W. Jaksona nikt z radnych ŚWS nie skomentował, co zresztą radnemu Mariuszowi Wilkowi wypomniał później wiceburmistrz Marcin Dmowski.

Do słów burmistrza odniósł się za to radny Waldemar Białowąs, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej, sugerując, że takie dłuższe „wywody” lepiej byłoby zostawić na koniec sesji.

– Na wykład byśmy się elegancko przygotowali, najlepiej w ostatnim punkcie – mówił radny. – W przeciwieństwie do pana, pan minister Czarnek nie przeczytał tej książki, do czego się przyznał w mediach. Przeprosił również za sformułowania dotyczące LGBT. Okazało się też, że mamy świetne społeczeństwo – ponad 90 proc. szkół odrzuciło ten podręcznik. Zacytuję innego profesora, nie będę przywoływał nazwiska – „Ta książka opiera się na czterech filarach: indoktrynacji, melancholii wobec przemijającej rzeczywistości, frustracji autora i germanofobii – mówił W. Białowąs.

Odpowiadając radnemu burmistrz komentował, że odrzucenie podręcznika, to efekt nagonki na szkoły i nauczycieli, którą przeprowadzały niektóre media.

– Dziennikarze dzwonili do szkół, do nauczycieli, a jak to nie pomogło donosili do dyrektorów i samorządów. (…) Dla mnie jest to przerażające także w kontekście wojny na Ukrainie i działań hybrydowych. To pokazuje, jak łatwo można zmanipulować społeczność. Podręcznika jeszcze nie było, a już wychwycono kilka fragmentów i niektóre media tołkowały, jak zła jest to książka. To jest bardzo niedobre zjawisko; pokazuje, że każdego można wykluczyć ze społeczności i dokonać metody „zamrożenia” – jak się to nazywa w socjotechnice. Ja uważam, że jest to najlepszy podręcznik z tych wszystkich zatwierdzonych. Bez filtrów, poprawności politycznej, bez tego, że nie można mówić Murzyn, krytykować Unii, feminizmu, gender, czy jakiejkolwiek innej ideologii, również prawicowej. Można, i prof. Roszkowski to robi. Natomiast atak na niego to po prostu obłęd – komentował burmistrz.

Radny pyta o sens

W programie sesji znalazła się także uchwała w sprawie zaciągnięcia długoterminowej pożyczki w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Jej kwota to ok. 2,3 mln zł i ma ona współfinansować zakup zeroemisyjnych, wodorowych autobusów, które obsłużyłyby wewnętrzną komunikację Świdnika. Przypomnijmy, że miasto otrzymało na ten cel ok. 8 mln zł bezzwrotnej dotacji.

O ekonomiczne uzasadnienie podejmowania tej uchwały dopytywał radny Mariusz Wilk.

– Nie dowiedzieliśmy się wciąż, jaki będzie koszt obsługi rocznej tych autobusów. Wiemy, że będzie to liczone później, co też jest bardzo niebezpieczne. Zastanawiam się, czy to z ekonomicznego punktu widzenia ma sens i czy będzie wyglądało tak, że zamykamy dla lubelskiej komunikacji miejskiej Świdnik i w Świdniku będzie tylko węzeł przesiadkowy, a mieszkańcy korzystający z autobusów do Lublina będą mieli dodatkową przesiadkę – mówił radny Wilk i zaznaczał, że jeżeli teraz transport Lublin-Świdnik kosztuje nasz samorząd 2,5 mln zł rocznie, to zakup jednego autobusu (ten szacowany jest na ok. 4 mln zł) pozwoliłby pokryć dwa lata aktualnych kosztów.

– Chciałbym zapytać radnych opozycji, co rozumieją przez ekonomiczny sens? – odpowiadał wiceburmistrz Marcin Dmowski. – Jeśli chodzi o komunikację miejską to nie ma ona ekonomicznego sensu w żadnym mieście. Miasta finansują ją w całości. Transport miejski robi się dla mieszkańców – ludzie płacą podatki, a my je niejako redystrybuujemy. Dostajemy 8 mln zł dotacji, a pożyczka to raptem 2 mln zł. Jeśli chodzi o obsługę tych trzech autobusów, we wniosku były przeprowadzone kalkulacje, że jest to ok. 1 mln zł. Ale trudno dziś mówić o ostatecznych kosztach, koncepcje są różne; tak samo trudno mówić o kosztach autobusów. W Lublinie przetarg rozstrzygnięto za bodajże 3,7 mln zł, a co będzie za rok, dziś nie wiemy (…). Tak coś czuję, że pan radny nie wiedział, że jest 8 mln zł dotacji i sądził, że bierzemy całość pożyczki – mówił M. Dmowski.

M. Wilk zapewnił, że wcale tak nie jest i dopytywał, ile może kosztować bilet miesięczny na autobus kursujący po Świdniku i czy, jeśli kursy do Lublina będą odbywać się tylko z dworca przesiadkowego, cena biletu będzie niższa.

– Nie wiemy, czy ta komunikacja po Świdniku nie będzie darmowa. Gmina i tak finansuje 98. proc. komunikacji, a bilet, za który płaci mieszkaniec jest opłatą symboliczną – mówił wiceburmistrz. Wyjaśniał również, że autobusy ZTM „robią po Świdniku” dużą część trasy, więc gdyby Świdnik obsłużyła wewnętrzna komunikacja, mogłoby to przynieść oszczędności, które można przeznaczyć na zwiększenie kursów na trasie Świdnik-Lublin. Wiceburmistrz dodawał również, że koncepcja mobilnego LOF-u zakładała, by tworzyć dworce przesiadkowe, a następnie „dokładać” do nich rozwiązania komunikacyjne. Radnego Wilka najwyraźniej nie przekonał.

– Dla mnie wygląda to tak, że jak wybudowaliśmy sobie węzeł przy dworcu, to teraz doklejamy do niego kolejne rzeczy bez pomyślunku. To nie jest pełny biznes plan, nie widzę tych sum, jakoś mi się to nie klei z kosztem, który ponosi miasto za obecną komunikację – mówił radny.

– Odnoszę wrażenie, że pan po prostu chce być przeciw. Widać to nawet po tym apelu. Burmistrz przedstawił swoje racje, a pan się nic nie odezwał. Za 2,5 mln będzie miał pan wyższą jakość usług, więcej kursów. Proszę do nas przyjść, to pokażemy kalkulacje. Wniosek był naprawdę szeroko uzasadniany, poza tym przecież zgodziliście się państwo na przestąpienie do tego programu. Może pan także złożyć wniosek do rady o dyskusję w tym temacie. Tylko panu chce się przyjść raz na miesiąc rzucić: „to nie, to nie” i tyle pracy, tak? – odpowiadał mu M. Dmowski.

– Pan Dmowski jest zdolnym człowiekiem i z dobrą pamięcią, ale nie przedstawi panu z głowy skomplikowanych algorytmów wyliczających koszt. Niech pan przyjdzie do nas, my nic nie ukrywamy, zobaczy pan projekt, cały wniosek i wtedy pan będzie krytykował – dodał W. Jakson.

– Jestem członkiem komisji strategii i troszeczkę się teraz zbulwersowałem panie burmistrzu. Nie rozmawialiśmy o tym szeroko na żadnej komisji strategii. Cały czas były opowieści o zakupie autobusów, a dziś mamy głosować nad tym, że kupujemy te autobusy, a to nie kosztuje 50 tys. zł. Trzeba było przyjść na komisję strategii – ripostował M. Wilk, sugerując, że burmistrz z zastępcą tylko czekają na to, aż będą mogli sobie zrobić zdjęcie z nowym autobusami i ogłosić, że są „eko”.

Ostatecznie większość, bo 16 radnych wyraziło zgodę na zaciągnięcie pożyczki na autobusy. Przeciw był radny M. Wilk, pozostali radni ŚWS wstrzymali się od głosu.

Prymas Wyszyński patronem

Podczas sesji przewodniczący Włodzimierz Radek poinformował także, że otrzymał pismo od metropolity lubelskiego, abp. Stanisława Budzika, w sprawie przyjętego przed kilkoma miesiącami przez radę stanowiska dotyczącego ustanowienia kardynała Stefana Wyszyńskiego patronem Świdnika.

Arcybiskup zatwierdził wybór patrona i ustanowił 28 maja, czyli dzień liturgicznego wspomnienia Wyszyńskiego, jako święto patronalne.

– „Wyrażam radość, że patronem Miasta Świdnik będzie biskup lubelski w latach 1946-1948 oraz Prymas Tysiąclecia, o którym papież Jan Paweł II powiedział, że „stał się szczególnym przykładem żywej miłości ojczyzny i musi być policzony, jako jeden z największych mężów w jej dziejach”. Mieszkańcy Świdnika uznali tę historyczną prawdę, poprzez nazwanie jednej z najważniejszych ulic jego imieniem. Poprzez różne wydarzenia o charakterze religijnym i kulturalnym strzegli pamięci o Prymasie oraz pogłębiali jego nauczanie i duchowość” – napisał w liście arcybiskup.

Jak przekazał W. Radek, nim dekret arcybiskupa wejdzie w życie musi zostać zatwierdzony przez Stolicę Apostolską. Prawdopodobnie stanie się to w czasie najbliższych 2-3 miesięcy. (w)