Obowiązek mniej uciążliwy?

Zainstalowane w ubiegłym roku w różnych punktach miasta kosze na psie odchody dobrze spełniają swoją rolę. Tak przynajmniej wynika ze statystyk strażników miejskich. Jednak zdaniem mieszkańców nie wszyscy właściciele czworonogów chętnie korzystają z tych udogodnień.
Psie odchody na trawnikach, pod oknami, balkonami, przy placach zabaw i chodnikach to odwieczny problem wielu świdnickich osiedli. Aby go rozwiązać, w ubiegłym roku miasto zainstalowało 40 koszy na psie kupy. Zostały one ustawione w różnych punktach miasta, najwięcej w centrum. Urząd Miejski zakupił także 200 tys. sztuk woreczków na psie odchody. Wciąż jeszcze można je odbierać w gabinetach weterynaryjnych, budynku Urzędu Miasta i w siedzibie Straży Miejskiej. Można o nie także poprosić strażników patrolujących miasto. Zadanie zostało zrealizowane w ramach budżetu obywatelskiego, a jego pomysłodawczynią była Angelika Trześniewska.
Odkąd w mieście pojawiły się pojemniki na psie odchody, osób uskarżających się na paskudzące czworonogi jest mniej. Tak przynajmniej wynika ze statystyk strażników miejskich.
– Mamy zdecydowanie mniej sygnałów w tej sprawie – przyznaje Janusz Wójtowicz, komendant SM w Świdniku. – Z moich obserwacji wynika, że nasi mieszkańcy coraz częściej i chętniej robią z koszy użytek. Mamy też telefony od Świdniczan, którzy informują, że kosze są przepełnione, co świadczy o tym, że są używane.
Jednak zdaniem niektórych mieszkańców, choć kosze są, to nie wszyscy właściciele czworonogów chcą z nich korzystać. Jak mówią, niektóre pojemniki, zwłaszcza te na obrzeżach miasta, stoją puste.
– Te kupy zalegająca na trawnikach i pasach zieleni to po prostu ohyda – mówi jedna z czytelniczek. – Nie mam nic przeciwko zwierzętom, ale skoro ktoś chce trzymać pieska, powinien po nim sprzątać. Bezwzględnie. Tu nie chodzi tylko o względy estetyczne, choć te przecież też są ważne, ale przede wszystkim zdrowotne. Część z tych odchodów na pewno jest zakażona pasożytami. Dlaczego mamy to wdychać?
Strażnicy przypominają, że nie sprzątając po swoim pupilu, powinniśmy liczyć się z mandatem, podobnie jak w przypadku wypuszczania psów na spacer bez nadzoru. (w)