Obrona wzywa kolejnych świadków

Za nami kolejna rozprawa w procesie o zniesławienie, jaki Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu równości, wytoczył Tomaszowi Pitusze, miejskiemu radnemu Prawa i Sprawiedliwości. Przed sądem zeznawał Marek Wilczewski, handlowiec, który został powołany na świadka przez obronę radnego.

W procesie chodzi o słowa, które pod koniec września ubiegłego roku Tomasz Pitucha napisał na swoim facebookowym profilu: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler” – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”. Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia.

Kolejna rozprawa odbyła się w ubiegłym tygodniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód. Zeznawał Marek Wilczewski, handlowiec, który został powołany na świadka przez obronę radnego. – Wypowiedź oskarżonego była krytyką marszu jako zjawiska, a nie konkretnych osób. Nie odebrałem wpisu jako obraźliwego. Zgadzam się z oceną oskarżonego zawartą we wpisie, uważam ją za racjonalną – ocenił. Zdaniem M. Wilczewskiego „jest rozdźwięk między deklarowanymi a rzeczywistymi wartościami marszów równości”. – Polskie marsze są coraz bardziej agresywne i prowokacyjne wobec Kościoła Katolickiego. Starają się podważyć tradycyjny model rodziny – zauważył.

Zdaniem M. Wilczewskiego „w społeczeństwie więcej było dezaprobaty dla lubelskiego marszu, aniżeli poparcia”. – Starałem się uniknąć styczności mojej i moich dzieci z lubelską paradą z obawy, że zobaczą tam coś niewłaściwego. Nie słyszałem jednak o negatywnych zachowaniach uczestników marszu w Lublinie, ale słyszałem, że takie zachowania były np. na marszach w Warszawie – dodał, nawiązując m.in. do popularnego w mediach społecznościowych filmu, gdzie jeden z uczestników marszu w Warszawie parodiuje odprawianie mszy świętej.

Radnego na sali rozpraw wspierała grupa zwolenników. Z kolei Bartosz Staszewski nie pojawił się w sądzie. Kolejna rozprawa odbędzie się we wtorek, 25 czerwca.

Przypomnijmy, że październikowy marsz równości zgromadził około półtora tysiąca osób. Kilka razy zmieniał trasę, bo na jego drodze stawała kontrmanifestacja. Przy wejściu w ulicę Świętoduską w stronę poprzedzających marsz policjantów poleciały kamienie, butelki i petardy. Policja zatrzymała ponad 20 osób.

Grzegorz Rekiel