Obronili swój ogródkowy raj

Prezydent Lublina opowiedział się za działkowcami, broniącymi swoich enklaw zieleni pod Zamkiem Lubelskim. Ponad 1000 ogródków pracowniczych miało tam zostać przeznaczonych pod Wielki Królewski Staw i park.
– Wielokrotnie deklarowałem, że ogrody działkowe są ważnym elementem przestrzeni miasta i mają zapewnione moje wsparcie – mówi Krzysztof Żuk, prezydent Miasta Lublin.
Zrzeszeni w czterech ogrodach działkowcy z ROR „Robotnik”, „Podzamcze”, „Młynarz” i „Nasza Zdobycz” zgłosili swoje uwagi do Wydziału Planowania, zasypując urząd ponad 300 indywidualnymi pismami z szeregiem uwag dotyczących przyszłości tych terenów. Jak pisaliśmy przed świętami, działkowcy wyszli z propozycją urządzenia na areale zajmowanym przez ogrody parku z alejkami biegnącymi wzdłuż ogrodzonych działek. Taki pomysł przypadł do gustu prezydentowi Żukowi. – Deklarowana w pismach wola udostępnienia alejek działkowych w celu wytworzenia alei spacerowych dla mieszkańców miasta między sąsiednimi ogrodami do ogólnego korzystania, a także propozycja urządzenia miejsca spacerowego w ramach wału nadrzecznego jest moim zdaniem bardzo dobrym rozwiązaniem kompromisowym – uznał. Podobne uwagi do miejscowego planu zagospodarowani przestrzennego złożyła również Rada Kultury Przestrzeni, Stowarzyszenie Architektury Krajobrazu czy Towarzystwo dla Natury i Człowieka.
Ciepły powiew
– Cieszymy się z tego ciepłego powiewu i uwzględnienia naszych postulatów, ale czekamy na decyzję pana prezydenta. Jesteśmy otwarci na konstruktywny dialog w tej kwestii – mówi w imieniu działkowców pani Iwona Kwiecińska-Goździk z ROD „Podzamcze”.
W piśmie do prezydenta działkowcy zwracali uwagę na sprawę finansową – powstanie parku z alejkami biegnącymi wzdłuż ogrodów będzie tańsze niż odtworzenie 19-hektarowego stawu i utrzymywanie go w dobrym stanie. Działkowcy mają również w planach otwarcie swoich ogrodów dla mieszkańców Lublina i organizowanie w nich zajęć ekologicznych z przedszkolakami czy seniorami.
– Mamy tu wiele osób aktywnych po 80-tce. Jest nawet jeden pan, który skończył już 97 lat i nadal uprawia swój ogródek. Latem jest tutaj od rana do wieczora i myślę, że to go trzyma przy życiu – mówi Teresa Wrońska, prezes ROD „Nasza Zdobycz” – Regularnie gościmy u siebie przedszkolaków. Mamy tu pasiekę, pokazujemy dzieciom, jak pszczoły miód robią, pozwalamy zerwać jabłko czy pomidorka z krzaczka, opowiadamy o naszych ogrodach i pracy. Wiemy, że dla wielu z tych wychowanych w mieście dzieci to okazja do rzadkiego kontaktu z przyrodą.
W sprawie obrony ogrodów działkowcy nadal aktywnie zbierają podpisy pod protestem przeciw ich likwidacji. Zgodnie z procedurą prezydent ma 21 dni na rozpatrzenie wszystkich uwag. Skorygowany projekt planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu, po powtórzeniu niezbędnych uzgodnień z instytucjami, będzie wyłożony powtórnie do wglądu publicznego w I kwartale 2017 r.(EM.K.)

Ogrody działkowe pod Zamkiem Lubelskim należą do najstarszych w Lublinie. Ich historia sięga 1932 roku, a pierwszymi działkowcami byli robotnicy z lubelskich fabryk. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku na terenie ROD „Nasza Zdobycz” organizowano półkolonie dla dzieci i wczasy wypoczynkowe dla seniorów. – Środki na wypoczynek pochodziły z budżetu miasta a ogród otwarty był od czerwca do końca sierpnia. Mieliśmy potrzebny sprzęt: termosy, garnki, łyżki i  na terenie naszych ogrodów wydawane były posiłki dla seniorów. Do dziś pozostał nam pawilon na 80 osób – wyjaśnia Teresa Wrońska, prezes ROD „Nasza Zdobycz”. Takie wczasy „pod gruszą” organizowane były przez około 12 lat. O zagospodarowanie wolnego czasu dla wypoczywających dbali sami działkowicze,  do dziś chętnie angażujący się w różnego rodzaju przedsięwzięcia społeczne