Ocena prawidłowości pozyskania rogaczy

(12-14 października) W Domu Myśliwych Ziemi Chełmskiej na strzelnicy myśliwskiej w Kumowej Dolinie zespoły oceny prawidłowości pozyskania samców zwierzyny płowej oceniły prawidłowość odstrzału 1028 kozłów, pozyskanych w minionym sezonie łowieckim przez myśliwych selekcjonerów.
Komisja pozyskanie 20 sztuk oceniła jako pozyskanie nieprawidłowe (XX, dwa punkty czerwone). Pozyskanie 19 sztuk oceniono jako naganne (X, jeden punkt czerwony).
Wyceniono wstępnie jako trofea medalowe 75 parostków, w tym: 25 sztuki jako brązowomedalowe, 36 jako srebrnomedalowe i jako 14 złotomedalowe.
Zarząd Okręgowy PZŁ w Chełmie wyróżnił selekcjonerów za pozyskanie trofeów najokazalszych i najciekawszych w formie.
W kategorii najokazalsze trofeum w minionym sezonie łowieckim przyznano:
I lokatę, tytuł „Rogacz AD 2016” oraz złoty medal (150,00 pkt. CIC.) – Mirosławowi Sawickiemu z KŁ nr 82 „Dubelt” w Chełmie, za pozyskanie 16 maja, na terenie obwodu łowieckiego nr 165 w pow. chełmskim, rogacza z parostkami o masie 640 g,
II lokatę i złoty medal (147,37 pkt. CIC) – Mariuszowi Saganowi z WKŁ nr 151 „Żubr” w Lublinie, za pozyskanie 5 czerwca, w obwodzie łowieckim 191 w pow. krasnostawskim, rogacza z masą parostków 640 g,
III lokatę i złoty medal (135,62 pkt CIC.) – Jackowi Skowronkowi z KŁ nr 70 „Sokół” w Sosnowicy, za pozyskanie 21 czerwca, na terenie obwodu łowieckiego nr 92 w pow. włodawskim, rogacza z parostkami o masie 545 g.
W kategorii trofeum najciekawsze w formie, uwzględniającym niespotykaną formę, wyróżnienia w konkursie „Rogacz-Myłkus AD 2016” otrzymali:
Krzysztof Kosierb z WKŁ nr 151 „Żubr” w Lublinie za parost­­­ki „myłkusa” strzelonego w obwodzie nr 191 w dniu 12 czerwca,
Mateusz Zieliński z KŁ nr 23 „Szarak” w Chełmie za parostki „myłkusa” strzelonego w obwodzie łowieckim nr 187 w dniu 18 lipca,
Zbigniew Gmyrek z KŁ nr 82 „Dubelt” w Chełmie za parostki „myłkusa” strzelonego w obwodzie nr 165 w dniu 23 sierpnia. (m)

Jubilat z KŁ nr 24 „Lis”

W tym roku Stanisław Iwańczuk, członek Koła Łowieckiego nr 24 „Lis” w Łopienniku Górnym, ukończył 96 lat. Ogromną część swego życia poświęcił pracy na rzecz łowiectwa, a łowieckiej braci dał się poznać jako szczególnie etyczny i zaangażowany myśliwy. Jest jedynym żyjącym spośród założycieli Koła „Lis”. Za długoletnią działalność na rzecz macierzystego koła i Polskiego Związku Łowieckiego, na wniosek Zarządu Okręgowego PZŁ i zarządu Koła „Lis”, Kapituła Odznaczeń Łowieckich przyznała Stanisławowi Iwańczukowi ZŁOM. Odznaczenie jubilatowi wręczył Marian Rudnik w obecności członków koła i najbliższej rodziny odznaczonego, w miejscu jego zamieszkania. Jubilat przyjął odznaczenie bardzo wzruszony. S. Iwańczuk nadal opłaca składki na rzecz PZŁ i żywo interesuje się sprawami łowiectwa oraz bieżącymi wydarzeniami związanymi z działalnością zrzeszenia łowieckiego. (m)

Konkurs z okazji Światowego Tygodnia Zwierząt

Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Chełmie, Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych – Ośrodek Edukacyjno-Muzealny w Brzeźnie oraz Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” w Warszawie zorganizowały konkurs wiedzy przyrodniczo-łowieckiej z okazji Światowego Tygodnia Zwierząt „Mieszkańcy lasów, pól i łąk”. Uczestniczyli w nim uczniowie 18 gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z powiatów chełmskiego, włodawskiego i krasnostawskiego. Konkurs odbył się 6 października w samym sercu Pagórów Chełmskich – na malowniczo położonej strzelnicy myśliwskiej PZŁ w Kumowej Dolinie koło Chełma.
Młodzież rozwiązywała test z biologii, ekologii, terminologii łowieckiej oraz sprawdzający umiejętności rozpoznawania gatunków zwierząt łownych i chronionych. Laureaci konkursu: 1. miejsce – Karolina Jusiuk (MDK w Chełmie, opiekun Sławomir Korpysz); 2. miejsce ex aequo – Weronika Huryn (ZS w Rudzie-Hucie, op. Barbara Gałus i Robert Jokisz), Adrianna Zając (ZS w Sawinie, op. S. Korpysz), Jakub Sokowicz (ZS w Wyrykach, op. Ewa Zając); 3. miejsce ex aequo Karolina Duliasz (ZSO Nr 1 w Chełmie, op. Katarzyna Matuła), Aleksandra Starzomska (MDK w Chełmie, op. Sławomir Korpysz). Wyróżnienia otrzymali: Magdalena Puk (ZSO Nr 1 w Chełmie), Maciej Dubaj (II LO w Chełmie), Anna Rękas (ZSBiG w Chełmie), Aleksandra Biedzińska (ZS w Sawinie), Patryk Wasilewicz (ZSZ Nr 1 i II LO we Włodawie), Karolina Panasiuk (Gimn. w Żmudzi). (pł, fot. Ryszard Suszyński, Paweł Łapiński)

Polowanie zbiorowe w Pograniczu

W pochmurny niedzielny poranek (9 października), przy szkole w Pograniczu, rozpoczęto sezon polowań zbiorowych na obwodzie 167. Stawiło się dziewiętnastu myśliwych. Jak zwykle dopisali goście z okręgów chełmskiego, lubelskiego i tarnobrzeskiego. Tym razem rolę naganki przejęły psy prowadzone przez dwóch myśliwych-podkładaczy: karele, łajki, gończe i kilkunastomiesięczny jamnik „na terminie”.
Krótka odprawa kol. łowczego, przypomnienie zasad bezpieczeństwa, wskazanie gatunków do pozyskania i ruszamy na łowy.
Pierwszy miot na obwodnicach. Linia myśliwych jak zwykle od ściany lasu i prawa strona od „kabałowych lasków”, w kierunku, którym najczęściej idą dziki. Psy ruszają i po chwili głoszą zwierzynę w miocie. Na prawej stronie strzał. To Tomek strzela do lisa. Później słychać pracę psów a strzałów brak. Koniec pędzenia, dzików nie ma. Jak się okazało, psy głosiły pojedynka, który ominął linię myśliwych z lewej strony i cało uszedł w las.
Drugie pędzenie to „bakony” z polami kukurydzy. Tym razem stajemy od strony rezerwatu, koło zabudowań Janka, a podkładacze ruszają z „piaskówki”. Po około godzinie słychać strzał. Ktoś strzelał, niecelnie, do koźlaka. Koniec pędzenia i jak zwykle informacje ze stanowisk. Słyszane były dziki w kukurydzy, ale nikt nic nie widział. Dwa najciekawsze mioty puste, to i humory takie sobie. Prowadzący zarządza przerwę na posiłek. Kubek gorącej herbaty i pieczona na ognisku kiełbaska rozgrzewają nadzieję na lepsze mioty.
Ruszamy do lasu „koło strusi”. Prowadzący planuje duży miot z terenami podmokłymi, gdzie zawsze zalegały dziki. Godzina ciszy. Nie słychać psów, nie słychać też strzałów. Pod koniec strzał w miocie. To podkładacz strzela „pojedynka” o wadze około kilkunastu kilogramów. Nie ma problemu z transportem, ponieważ przyniósł go na plecach.
Godzina 15. Możemy zrobić jeszcze tylko jedno pędzenie. Co wybrać? „puszki”, „krzaki beredyskie” czy „topole”? Prowadzący decyduje. Polujemy na „topolach” w jednym miocie. Ustawiamy się tradycyjnie, flanka na drodze do osiedla, linia przez środek „topól” i flanka z lewej strony od „kępy”.
Psy ruszają i od razu słychać ich granie. Na początku, w środkowej części miotu, następnie z lewej strony linii myśliwych. Słychać trzask łamanych gałęzi i pierwsze strzały gdzieś na wysokości stanowiska 4 lub 5. Psy nadal głoszą dziki. Z boku Tomek wstaje z krzesełka i strzela dzika, który wybiegł tuż obok niego. Jak się okazało, dostrzelił postrzałka, który przybiegł od jego sąsiada.
Psy dalej głoszą, słyszę naprzeciw trzask gałęzi, na brzegu krzaków, kilka metrów ode mnie. Zarośla uniemożliwiają widoczność, dzik robi zwrot i susami wybiega w kierunku flanki. Dwa strzały z flanki i dzik biegnie w kierunku „kępy”. To strzelał Marcin do pojedynka, którego z pomocą podkładaczy udało się podjąć. Kolejne strzały z prawej strony na wysokości wspomnianych stanowisk 5 i 6. Potem chwila ciszy i słychać tylko pracujące psy. Są więc i dziki, czekamy… Naprzeciw znów trzask łamanych gałęzi – blisko, coraz bliżej. W lunecie widzę na ułamek sekundy dziczka o wadze około 10 kg, który cofa się i biegnie w kierunku Tomka. Słyszę strzał, niestety, niecelny. Psy ciągle głoszą i kolejne strzały kilka stanowisk ode mnie z prawej strony. Po kilku minutach strzał głęboko w miocie. To podkładacz dostrzelił rannego dzika. Daleko na lewej flance pojedynczy strzał Macieja unieruchamia kolejnego dziczka. Psy nadal słychać w miocie, ale nieuchronnie zbliża się zmierzch i prowadzący zarządza koniec pędzenia. Wracam na miejsce zbiórki, po drodze mijam Tomka, który dostrzelił dzika sąsiada. Na kolejnym stanowisku Kuba sprawdza przedpole swojego stanowiska. Miał cztery dziki, pozyskał jednego. Na kolejnym stanowisku Krzyś, który był naszym gościem, strzelił trypleta. Kolejne stanowisko też było bogate w zwierza. Hubert poszczęścił Robertowi, który strzelił dwa warchlaki. Humory wszystkim dopisują. Nieco inaczej jest na prawej flance, gdzie koledzy mieli okazję jedynie słuchać tego, co się działo po lewej stronie, a widzieli tylko łanię z cielakiem.
Z uwagi na zapadający zmrok prowadzący zarządza zbiórkę i podsumowuje polowanie. Strzelono 10 dzików i lisa. Regulaminowe słowa „ogłaszam koniec polowania” zamykają dzień pełen wrażeń. Uściski dłoni na pożegnanie i… do następnego spotkania Koledzy. Darz Bór! Andrzej Makuch