Odpalali przez dwa lata

Przez prawie dwa lata sygnalizacja na skrzyżowaniu ul. Krańcowej z ul. Elektryczną i ul. Dulęby stała, ale nie działała

Nareszcie działa! Zamontowana jeszcze w 2018 r. sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Krańcowej z ul. Elektryczną i ul. Dulęby została w końcu uruchomiona.


Ta oczekiwana przez mieszkańców inwestycja od początku szła jak po grudzie. Najpierw w kolejnych budżetach miasta brakowało na nią pieniędzy. Kiedy w końcu się znalazły, to okazało się, że zapisana kwota jest zbyt mała i mimo dwukrotnie ogłaszanego przetargu nie udało się znaleźć wykonawcy.

W tej sytuacji Zarząd Dróg i Mostów postanowił ograniczyć nową sygnalizację do samego przejścia dla pieszych przy ul. Krańcowej. Światła na przejściu powstały, ale nim je odpalono pojawił się pomysł, by w ramach unijnego dofinansowania, na rozbudowę miejskiego systemu zarządzenia ruchem wrócić do pierwotnej koncepcji budowy pełnej sygnalizacji na skrzyżowaniu ul. Krańcowej z ul. Elektryczną i ul. Dulęby.

Inwestycję miała zrealizować firma Qumak, ale na finiszu prac w 2018 roku popadła w kłopoty finansowe, ogłosiła upadłość i nie dokończyła zadania. Do uruchomienia postawionych świateł potrzebne był dokończenie montażu okablowania i sterowników. Okoliczni mieszkańcy nie kryli irytacji takim obrotem spraw. Teoretycznie sygnalizacja, o której powstanie walczyli wiele lat powstała, ale w praktyce dalej nic się nie zmieniło.

Tymczasem na skrzyżowaniu nadal często dochodziło do kolizji, a piesi mieli problem z przekroczeniem ruchliwej ulicy, w pobliżu której znajdują się m. in. dwie podstawówki (SP nr 15 przy ul. Elektrycznej oraz SP nr 32 przy ul. Przerwy-Tetmajera – przyp. red.), pogotowie opiekuńcze czy dom pomocy społecznej (przy ul. Kosmonautów). Kiedy jesienią ubiegłego roku zaczęliśmy dopytywać w magistracie, kiedy w końcu sygnalizacja zacznie działać, Grzegorz Jędrek z biura prasowego ratusza nie potrafił podać choćby przybliżonej daty.

W końcu urzędnikom udało się jedna, znaleźć rozwiązanie. Miasto porozumiało się z firmą KZA, która była podwykonawcą Qumaka przy realizacji tej inwestycji i za wykonane prace nie dostała od upadłej spółki pieniędzy. KZA położyło brakujące kable, zamontowało sterowniki i uruchomiło sygnalizację w ramach kwoty, jaką miasto miało zapłacić Qumakowi po zakończeniu inwestycji. Teraz trafiła ona bezpośrednio do KZA. MK