Odra w natarciu

Na Ukrainie szaleje. W Polsce na razie odnotowano kilkadziesiąt przypadków, ale nie ma tygodnia, by nie pojawiły się nowe zachorowania, również w naszym regionie. W Lubelskiem w ostatnich tygodniach stwierdzono osiem przypadków odry, ostatni u 30-letniego mieszkańca powiatu świdnickiego.


Odra na Ukrainie szerzy się w zastraszającym tempie. W kwietniu br. informowaliśmy, że od początku roku zachorowało na nią prawie 8 tys. osób. Obecnie mowa już o ponad 35 tysiącach(!) chorych. I co najgorsze, odra rozprzestrzenia się już nie tylko za Bugiem. Od początku roku już w sumie osiem osób z województwa lubelskiego zakaziło się jej wirusem. Wśród nich jest 30-letni mężczyzna z powiatu świdnickiego.

Odra jest ostrą, wirusową chorobą, której pierwsze objawy często można pomylić z początkowym stadium przeziębienia lub grypy: ostry ból gardła, katar, gorączka, złe samopoczucie. W dalszym przebiegu choroby na ciele pojawiają się specyficzne czerwone grudki, najpierw na twarzy i za uszami, a później na innych częściach ciała. Najgroźniejsza jest jednak nie sama choroba, ale jej powikłania. Wśród nich najczęstsze to zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc i – najbardziej niebezpieczne – podostre stwardniające zapalenie mózgu.

Choroba rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Co gorsza zainfekowana osoba najczęściej nie wie, że już zaraża, bowiem zakaźność pojawia się już na dwa dni przed wystąpieniem pierwszych objawów i utrzymuje nawet do czterech dni po wystąpieniu wysypki. I – co ważne – choroba jest wysoce zakaźna. Jak podaje Główny Inspektor Sanitarny, „osoba, która wcześniej nie chorowała na odrę i nie była szczepiona przeciw odrze, jest podatna na zakażenie i w przypadku styczności z osobą chorą ulegnie zakażeniu z prawdopodobieństwem wynoszącym ok. 98 procent”.

Dlaczego nie szczepią?

Najskuteczniejsza profilaktyka przeciw odrze to szczepienia. Przyjęcie zgodnie z kalendarzem szczepień dwóch dawek szczepionki zapewnia 99 procent ochrony przed wirusem. Beata Nadolska, kierownik epidemiologii w lubelskim sanepidzie informuje, że chory 30-latek z powiatu świdnickiego nie był zaszczepiony przeciwko odrze, bo w dzieciństwie miał przeciwwskazania do przyjęcia tej szczepionki.

– Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko i zawsze są wynikiem decyzji lekarza – podkreśla.

Bywa jednak, że rodzice, mimo programu obowiązkowych szczepień ochronnych, decydują o ich odmówieniu w przypadku swoich pociech. W efekcie przybywa niezaszczepionych dzieci. Obecnie w powiecie świdnickim jest ich 19.

Skąd w głowach rodziców pojawia się pomysł, aby swoich dzieci nie szczepić? Tzw. ruchy antyszczepionkowe przekonują, że to coś niezgodnego z naturą i że szczepionki mogą być dla dzieci niekorzystne. Tu warto podkreślić, że pracownicy sanepidu i lekarze wskazują w rozmowach z nami, że takie przeświadczenie nie ma żadnych podstaw naukowych. Jan Nowicki, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Świdniku, mówi, że w ciągu swojej osiemnastoletniej pracy zawodowej nie spotkał się z żadnym negatywnym odczynem poszczepiennym.

– Mogły się zdarzyć łagodne skutki typu zaczerwienienie, ale w przypadku tej szczepionki nigdy nie mieliśmy takich, które podlegałyby ewidencji – zapewnia.

Negatywnie nastawionych rodziców do zmiany zdania najpierw próbują przekonać lekarze pierwszego kontaktu – rozmawiają, tłumaczą, apelują. Starają się rozwiać wszelkie wątpliwości i mówią wprost, że rodzice powinni położyć na szale ryzyko wystąpienia niepożądanych objawów po szczepionce i ryzyko, jakie podejmują, nie szczepiąc pociechy. Gdy to nie pomaga, informują sanepid. Ten najpierw wysyła upomnienia. Jeśli i to nie skutkuje, wówczas stacja sanitarno-epidemiologiczna występuje z tytułem wykonawczym do wojewódzkiego inspektora sanepidu, który nakłada na rodziców grzywnę. Na tę chwilę świdnicki sanepid skierował do niego już pięć takich spraw. (mg)

W Polsce od 1975 r. kalendarz obowiązkowych szczepień przewiduje tzw. skojarzoną (czyli połączoną) szczepionkę przeciw odrze, różyczce i śwince. Jest podawana dzieciom pomiędzy 13. a 15. miesiącem życia. W 10. roku życia podawana jest dawka przypominająca. Są to bezpłatne szczepienia w ramach NFZ.