Odstrzał zamiast płotu

Z tygodnia na tydzień rozszerza się strefa zagrożenia afrykańskim pomorem świń. Tylko w ciągu czterech dni przeczesywania lasów na terenie gmin Wola Uhruska i Włodawa znaleziono 7 padłych dzików. By zatrzymać chorobę, minister środowiska wydał dekret o praktycznie całkowitym odstrzale tych zwierząt pomiędzy Wisłą, a Bugiem. Cieszą się rolnicy i samorządowcy, na alarm biją miłośnicy przyrody i ekolodzy, dla których takie rozwiązanie jest przysłowiowym wylaniem dziecka z kąpielą.

Od wtorku (22 sierpnia) do piątku (25 sierpnia) w Lasach Sobiborskich około stu żołnierzy wspomaganych przez leśników i ochotników przeczesywało trudno dostępny teren w poszukiwaniu padłych dzików. Do piątkowego południa znaleziono 7 martwych zwierząt. Na tamtą chwilę nie było wiadomo, czy były one zarażone wirusem ASF. Potwierdzić to (lub wykluczyć) mają dopiero specjalistyczne badania.
W środę (23 sierpnia) minister środowiska, Jan Szyszko, wydał wyrok śmierci na praktycznie każdego dzika znajdującego się po prawej stronie Wisły. W życie weszło bowiem jego zarządzenie, które pozwala na strzelanie do wszystkich dzików, nawet młodych, czy loch w ciąży. Odstrzał dotyczy również parków narodowych, w tym Poleskiego Parku Narodowego. Co ciekawe, na wniosek administratorów większości tych instytucji, liczbę dzików przeznaczonych do odstrzału zmniejszono. Wyjątek stanowi tylko PPN, gdzie na początku planowano zabicie 140 zwierząt, a potem zwiększono tę liczbę do 185 sztuk, co w praktyce oznacza całkowitą likwidację pogłowia dzików w PPN. W zawieszeniu jest na razie decyzja o budowie ogrodzenia wzdłuż wschodnich granic Polski.
Swoją decyzję Szyszko tłumaczy walką z ciągle rozprzestrzeniającym się wirusem ASF. Jego zarządzenie gorąco popierają rolnicy i większość samorządowców z terenów leżących między Bugiem a Wisłą, gdzie problem dzików znany jest od lat. Tym razem wydaje się, że upieczone zostaną dwie pieczenie na jednym ogniu, bo rozwiązany ma być nie tylko problem roznoszenia choroby ASF, ale też i niszczenia upraw przez te zwierzęta. – Patrząc na to, jak bardzo pomór dotyka rolników, jestem zdecydowanym zwolennikiem odstrzału, tym bardziej, że do tej pory nikt nie wysunął skuteczniejszej metody – mówi Tadeusz Sawicki, wójt gminy Włodawa. – Jeżeli dziki faktycznie są główną przyczyną rozprzestrzeniania się tej choroby, to nie widzę innego sposobu jej zatrzymania. Z pewnością nietrafionym pomysłem jest budowanie płotu wzdłuż Bugu, bo wyraźnie widać, że pomór idzie z północy na południe, nie ze wschodu na zachód – uważa Sawicki.
Ministerialne zarządzenie o odstrzale ma drastycznie ograniczyć populację dzików. Musi się to stać do końca listopada. – Po posiedzeniu Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w zakresie niezbędnych działań dla ograniczenia rozpowszechniania się ASF na terenie RP, które odbyło się 19 lipca b.r. zaktualizowano rekomendacje, za które odpowiedzialny jest Minister Środowiska – mówi Mirosław Sawicki, przewodniczacy Zarządu Okręgowego PZŁ w Chełmie. – Zakładają one m.in. redukcję populacji dzików do poziomu 1 sztuki na kilometr kwadratowy na wschód od Wisły, a egzekucja tego przepisu i kontrola z jego wykonania scedowana jest na zarządców i dzierżawców obwodów łowieckich i PZŁ. Mają oni zrobić wszystko, co jest możliwe i prawnie dozwolone, aby zrealizować polecenie ministra. Dlatego polowania indywidualne będą zintensyfikowane, a polowania zbiorowe, tam gdzie nie będzie zakazu ich organizacji (np. w okolicach Włodawy dla 7 kół) również będą wzmożone – dodaje Sawicki. (bm)