Wraca temat dyrektor Szkoły Podstawowej w Wierzbicy, Doroty Strelczuk. Wojewoda lubelski podważył decyzję wójt gminy o odwołaniu dyrektor. A wójt odwołała się od niej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Odwołanie Doroty Strelczuk tuż przed rozpoczęciem wakacji wywołało spore poruszenie w szkole i wśród mieszkańców gminy. W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele różnych informacji na temat sytuacji w szkole i samych powodów odwołania.
Wójt Anna Flisiuk tłumaczyła, że odwołanie dyrektor nie było ani łatwe, ani pochopne. A decyzja została podjęta w oparciu o konkretne ustalenia wynikające z kontroli oraz obowiązujące przepisy prawa oświatowego i poprzedzona rzetelną analizą. Głównym powodem zwolnienia było utworzenie klasy sportowej w szkole bez wymaganych orzeczeń lekarskich i z naruszeniem regulaminu szkoły.
Uczniowie nie przeszli badań lekarskich, a klasa sportowa charakteryzuje się m.in. tym, że jest tam zwiększona do 10 tygodniowo liczba godzin wychowania fizycznego. Brak odpowiedniej weryfikacji stanu zdrowia uczniów mógł, zdaniem wójt, prowadzić do potencjalnych kontuzji i narażenia ich na niebezpieczeństwo. I to było podstawą odwołania, do którego doszło pomimo negatywnych opinii kuratorium oświaty, rady pedagogicznej i rady rodziców (opinie nie są wiążące – przyp. red.).
Obowiązki dyrektora przejęła najpierw wicedyrektor Anna Modrzyńska, która po kilku dniach zrezygnowała z tej funkcji. Wójt powierzyła obowiązki Barbarze Waszczuk. A w ogłoszonym wcześniej konkursie nie było chętnych.
Można było się spodziewać, że B. Strelczuk odwoła się od decyzji wójt. A jedyną drogą było zaskarżenie zarządzenia wójt do wojewody lubelskiego.
Co jest szczególnym przypadkiem?
Wojewoda uchylił zarządzenie, podnosząc, że prawo oświatowe dopuszcza odwołanie dyrektora w trakcie roku szkolnego „w szczególnie uzasadnionym przypadku”. Ale dodał, że w zapisach ustawy nie ma wskazania, o jakie szczególne przypadki chodzi. Zdaniem wojewody powinno się to zawęzić do sytuacji, w której dyrektor nie może sprawować swojej funkcji a jego odwołanie jest konieczne np. ze względu na zagrożenie interesu publicznego.
Wójt Anna Flisiuk mówi, że naruszenie przepisów oświatowych i narażenie dzieci na niebezpieczeństwo było tym szczególnym przypadkiem. I odwołała się od decyzji wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. – Dla jednych coś jest szczególnym przypadkiem, dla innych może nim nie być. Dla mnie narażenie dzieci takim było. Wojewoda ma swoją interpretację, ale sąd może to interpretować inaczej – mówi wójt. (reb)






























