Ofensywa rolna PiS

Będzie jedna agencja rolna i jedna instytucja kontroli sanitarnej, żywności i wyrobów rolno-spożywczych. Samorządy wojewódzkie być może stracą znaczną część swoich uprawnień związanych poniekąd z rolnictwem. Zanim jednak „dobra zmiana” dotrze na wieś od najważniejszej dla decydentów, kadrowej i organizacyjnej strony – Prawo i Sprawiedliwość (w osobie wojewody lubelskiego oraz szefów lokalnej administracji rządowej na odcinku wiejskim) przedstawiło swoje sukcesy.

Czyn kroczy

Na wspólnej konferencji prasowej wojewody lubelskiego, Przemysława Czarnka oraz szefów regionalnych oddziałów Agencji Nieruchomości Rolnych, Agencji Rynku Rolnego, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (te dwie ostatnie przeznaczone w planach rządowych do połączenia) oraz Lubelskiego Rynku Hurtowego (czyli giełdy w Elizówce) nawet najbardziej kontrowersyjne zmiany przedstawiano jako sukcesy. – W ostatnich latach grunty rolne bardzo podrożały. Rolników niejednokrotnie nie było stać na nabycie ziemi. Musieli oni też konkurować z osobami, które zakup gruntów rolnych traktowały jako lokatę kapitału. Uchwalona ustawa zmierza do wzmocnienia ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed jej spekulacyjnym wykupywaniem przez osoby krajowe i zagraniczne, które nie gwarantują zgodnego z interesem społecznym wykorzystania nabytej ziemi na cele rolnicze. Polscy rolnicy powinni mieć równe szanse w dostępie do państwowej ziemi rolnej. Ustawa wstrzymuje jej sprzedaż na 5 lat. Daje to rolnikom możliwość długotrwałej dzierżawy ziemi państwowej na korzystnych warunkach. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogą przeznaczyć na mechanizację i rozwój gospodarstw – tłumaczył dyrektor ANR Kazimierz Choma. Czyli nie szkodzi, że nie można kupić ziemi, bo w zamian można nabyć siewnik… Z kolei ARR pochwaliła się… promocją polskiej żywności podczas niedawnego szczytu NATO, a ARiMR – m.in. skutecznym zalesianiem. – Za słowami czyn kroczy! – cieszył się poetycko wicewojewoda Robert Gmitruczuk, nie precyzując jednak, co go szczególnie raduje w tym marszu.

Ogólna inspekcja wszystkiego

Być może jednak zastępca przedstawiciela rządu w terenie miał na myśli odwojowywanie przez rząd (i PiS) kolejnych instytucji z rąk okopanej w samorządach koalicji PO-PSL. Niewykluczone, że w najbliższym czasie rządowi zostaną podporządkowane Wojewódzkie Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych (co skądinąd może zmniejszyć obecny chaos kompetencyjny choćby w zakresie przeciwdziałania powodziom i podtopieniom) i Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska (co da partii rządzącej dostęp do dodatkowych stanowisk i pieniędzy, także takich do rozdawania). Ministerstwo rolnictwa chciałoby też m.in. ustanowienia Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, która przejęłaby m.in. kompetencje dotychczasowych Inspekcji Weterynaryjnej, Inspektoratów Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, a także niektóre piony Sanepidu i Inspekcji Handlowej. Dziwnym trafem żadna z podlegających reorganizacji instytucji, zwłaszcza w osobach swych dotychczasowych kierowników, nie jest zachwycona zapowiedzianymi na 2018 r. zmianami. Ale kto rządzącym zabroni?TAK