Okaż serce Marcinowi

Na co dzień Marcinem troskliwie opiekują się mama

Marcin Hemperek, uczeń lubelskiego Zespołu Szkół Elektronicznych, był niezwykle utalentowanym młodym piłkarzem. Grał w BKS Lublin, Widoku Lublin, Lubliniance i Górniku Łęczna. Na boisku był wytrwałym graczem, który nie poddaje się i walczy do końca. Wszyscy widzieli, że piłka nożna to jego wielka pasją. Zawsze ciężko pracował na treningach dając z siebie sto procent. Wszystkie plany i marzenia pokrzyżowała mu nagła choroba.


W 2013 roku miał 17 lat i był u progu piłkarskiej kariery. Jako zawodnik pierwszego składu zaczął przyjmować pierwsze poważne klubowe propozycje, m.in. z Bielsko-Białej. Ze sportem chciał związać całe swoje życie. Akurat miał z I ligi przejść do ekstraklasy, kiedy, na początku 2013 roku zaczął odczuwać pierwsze problemy ze zdrowiem. Dodatkowo, w maju, uległ kontuzji kolana. – Najpierw była artroskopia, potem rehabilitacja i problemy ze zdrowiem Marcina powoli narastały – mówi Anna Hemperek, mama Marcina. Mimo sportowej kondycji i dobrego zdrowia chłopak zaczął odczuwać niepokojące bóle w okolicach serca. Pojawiły się też problemy z oddychaniem. Marcin trafił do DSK i ponad miesiąc czekał na właściwą diagnozę. Lekarze podejrzewali najpierw przemęczenie, później infekcję – długo leczony był na zapalnie płuc. Zrobiono mu również badania, które wykluczyły podejrzewaną przez lekarzy wadę serca. Nic nie pomagało, Marcin nadal czuł się źle, skarżył się na ból.
– Jego nawet mycie zębów męczyło, i widziałam już, że coś jest nie tak. Jak siedział na łóżku, to dzięki temu, że jest wysportowany, wyglądał na zdrowe dziecko. Lekarze zaczęli podejrzewać nawet, że symuluje. – dodaje pani Anna. Wszystko się przeciągało a tymczasem problem czaił się gdzieś indziej. – Niestety, nie zrobiono mu tak potrzebnej tomografii komputerowej, to badanie wykonano mu dopiero na OIOM-ie, jak już nie mógł oddychać i okazało się, że płuca ma całe zawalone skrzepami, a jeden miał nawet w sercu. To była zatorowość płucna – mówi mama Marcina. Pani Anna ma duży żal do lekarzy z DSK, że nie zdecydowali się również na badania krwi, które pokazują, jaka jest krzepliwość krwi. – Niestety, nie zajęto się nim, tak jak trzeba. Marcin był na tylu oddziałach a nie zrobiono mu tych badań – mówi mama Marcina.
Po miesięcznym pobycie syna w DSK postanowiła przenieść go do sąsiedniej kliniki przy ul. Jaczewskiego. Tam wykonano mu pierwszą operację usunięcia skrzepów. Zostawiono tylko jeden, znajdujący się pod kolanem. Lekarze liczyli na to, że rozpuszczą go heparyną.

Krytyczna noc

W trzeciej dobie po operacji, podczas pierwszej próby samodzielnego wstania, wydarzyło się nieszczęście, które zmieniło życie Marcina i jego bliskich. Pani Anna doskonale pamięta datę tego tragicznego dnia. – To był 28 listopada 2013 r. Gdyby to było w domu, to myślę, że Marcin by nie żył. Akcja lekarzy była błyskawiczna. Skrzep przemieścił się i zablokował płuca. Marcin nie mógł oddychać, upadł bez czucia na ziemię i konieczna była natychmiastowa reanimacja na otwartym sercu. Niestety, po tym długim niedotlenieniu już się nie obudził – wyjaśnia pani Anna. Po drugiej operacji stan chłopaka znacznie się pogorszył – zapadł w śpiączkę kliniczną. Przez 15 miesięcy przebywał w Klinice Budzik, niedawno wrócił do domu. O swoje zdrowie w „Budziku” Marcin walczył z całej siły, z zaciętością godną prawdziwego sportowca. Niestety, nie odzyskał całkowitej sprawności, ale próbuje się komunikować z otoczeniem, choć ten kontakt jest minimalny: otwiera oczy, mruczy.– Bardzo pomogło by nam urządzenie zwane CyberOkiem. Marcin jednym okiem próbuje się z nami porozumiewać. Niestety, to urządzenie kosztuje 25 tysięcy i nie mamy do niego dofinansowania – mówi ze smutkiem pani Anna. Marcin z podobnym sprzętem świetnie sobie radził podczas pobytu w klinice „Budzik”. Dla rodziny to nadzieja na zadanie mu najprostszych pytań(chcesz jeść, dobrze się czujesz itp.), na które będzie mógł, za pomocą ruchu gałki ocznej, odpowiedzieć. Pieniądze są też potrzebne, przede wszystkim na codzienną rehabilitację, bo w ramach NFZ Marcin ma zapewnione tylko 80 godzin rocznie. Środki przydadzą się również na logopedę – to bardzo ważne dla Marcina ćwiczenia, które mogą doprowadzić go do samodzielnego jedzenia. Jest też szansa, że stan jego zdrowia poprawią komórki macierzyste, ale ich koszt to około 60 tysięcy złotych. Od początku choroby Marcina pani Anna cały swój czas poświęca synowi. Ich dzienny harmonogram ustawiony jest całkowicie pod niego. Poranna, codzienna rehabilitacja, wizyty nauczycielek ze szkoły specjalnej, próby pobudzenia Marcina różnymi przyrządami wypełniają całe dnie. W wyjątkowo pogodne dni Marcin wyjeżdża też na spacer na wózku inwalidzkim. Winda znajduje się na balkonie parterowego mieszkania. – Czasami, jak jest w dobrej formie, to można się z nim porozumieć, wtedy mruga okiem na „tak”. Słucha muzyki, słucha książek lubi spotykać się z kolegami ze szkoły, którzy go odwiedzają. Nadal bardzo lubi oglądać mecze w telewizji. Jak Barcelona przegrywała, to nie chciał patrzeć, odwracał głowę i był niezadowolony. Do końca oglądał też wszystkie mecze Mundialu w Polsce, i to do późnych godzin. Jak były ostatnie karne i chciałam już iść spać i próbowałam go przekręcać, to protestował wydając gniewne pomruki – śmieje się pani Anna. Dla najbliższych Marcina każdy jego nawet najdrobniejszy gest i ruch to już sama radość. Pani Anna wychowuje go samodzielnie. Ma jeszcze starszą córkę, która założyła już własną rodzinę. – Bardzo bym chciała, żeby się obudził. Mam nadzieję, że tego dożyję, bo wiem,- że są przypadki wybrudzenia się i po dwudziestu latach, ale ja nie mam tyle czasu – mówi mama Marcina. Emilia Kalwińska

Koncert  dla Marcina odbędzie się 28 kwietnia 2017 r. w amfiteatrze przy kościele pw. Niepokalanego Serca Maryi i Św. Franciszka z Asyżu. Charytatywna impreza pod hasłem ,,Okaż Serce” jest inicjatywą, która ma na celu zebranie jak największej ilości pieniędzy  na dalsze leczenie i tak bardzo potrzebną Marcinowi rehabilitację. Podczas koncertu wystąpi: chór Kantylena z III LO im. Unii Lubelskiej pod dyr. Małgorzaty Nowak, Łukasz Jemioła, zespół wokalno-instrumentalny z III LO i Anita Kostyńska z Teatru Muzycznego w Lublinie. Pieniądze można też wpłacać na konto fundacji „Złotowianka”, która się nim zajmuje:  21 1240 2500 1111 0010 5704 6348 z dopiskiem „Dla Marcina”.