Osiem dekad miłości do muzyki

Początki nie były łatwe, a dziś to nowoczesna, prężnie działająca placówka – miejsce, w którym talent spotyka się z wiedzą, tradycją i pasją. Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Idy Haendel w Chełmie obchodzi właśnie swoje 80-lecie.

Uroczystości jubileuszowe odbyły się w ubiegłym tygodniu. W środę, 12 listopada, zorganizowano uroczystą galę połączoną z koncertem „Nahorny Trio”. Wśród gości znaleźli się m.in. prezydent Chełma Jakub Banaszek, który przekazał na ręce dyrektora Andrzeja Wojtaszka gratulacje i życzenia dalszych sukcesów. Dzień później, 13 listopada, odbył się pełen młodzieńczej energii i wzruszeń koncert uczniów i pedagogów.

Szkoła kształci dzieci i młodzież w zakresie gry na wielu instrumentach m.in. fortepianie, skrzypcach, altówce, wiolonczeli, kontrabasie, gitarze, organach, instrumentach perkusyjnych, a także śpiewu. Nauka jest bezpłatna, a kandydaci mogą mieć od 6 do 23 lat.
Jak podkreśla dyrektor Andrzej Wojtaszek, zainteresowanie nauką nie słabnie.

– Niestety, nie jest to obraz ogólnopolski, gdzie wiele szkół muzycznych a nawet Akademii Muzycznych boryka się z deficytem naborów. W naszej szkole, co roku, nie przyjmujemy z powodu braku miejsc od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. To zainteresowanie dotyczy szczególnie szkoły I stopnia (odpowiednik szkoły podstawowej) i wydziału śpiewu – tu już są starsi uczniowie – mówi Andrzej Wojtaszek.

Każdego roku do szkoły zdaje średnio 60-80 osób, z czego przyjętych zostaje ok. 50, ale bywały też lata, że do rekrutacji przystępowała nawet setka chętnych. Największym zainteresowaniem cieszy się fortepian, gitara oraz śpiew. Mniej chętnych jest za to do gry na trąbce, klarnecie czy kontrabasie, choć jak zauważa dyrektor dziwi go to, bo kontrabas to świetna baza do gry na gitarze basowej.

Choć edukacja muzyczna daje ogrom radości, niewielu absolwentów decyduje się na karierę zawodową. Powód jest prosty – marne płace.

– Ci „wybitni” i Ci, którzy nie wyobrażają sobie życia bez muzyki – kochają to, co robią. Ale kto rozsądny zechce zostać zawodowym muzykiem przy bezrobociu na tym rynku. W większości filharmonii polskich, teatrów operowych i muzycznych zarabia się najniższą krajową. W szkołach artystycznych i innych identycznie – zauważa A. Wojtaszek.

Od skromnych początków do nowoczesnej szkoły

Szkoła powstała w 1945 roku jako Instytut Muzyczny im. I.J. Paderewskiego dzięki inicjatywie Marii Mączyńskiej-Zarębskiej i grupy lokalnych muzyków. Najpierw działała w prywatnym mieszkaniu dyrektorki, z jednym fortepianem i dwoma pianinami. Brakowało instrumentów i funduszy, ale nie determinacji. Wsparcie Chełmskiego Towarzystwa Muzycznego oraz Ministerstwa Kultury dało placówce solidne podstawy.

W kolejnych latach szkoła zmieniała siedziby, rozwijała się, przyjmowała nowych pedagogów. W 1951 r. stała się Państwową Szkołą Muzyczną. Ogromny wpływ na jej rozwój mieli kolejni dyrektorzy: Mateusz Zarembiński – znacząco podniósł poziom artystyczny szkoły, Leokadia Olszewska – rozbudowała placówkę i rozszerzyła działalność, Eugeniusz Czarnota – kompozytor, dyrygent, twórca ważnych projektów oraz Czesław Kotowski – inicjator prestiżowych wydarzeń akordeonowych.

Od 2001 r. szkołą kieruje Andrzej Wojtaszek, absolwent Akademii Muzycznej im. Pendereckiego w Krakowie, skrzypek. Pod jego kierownictwem powstały nowe klasy instrumentalne, rozwinęła się działalność koncertowa, a w latach 2013-2018 przeprowadzono gruntowną modernizację zabytkowego budynku przy ul. Hrubieszowskiej, gdzie dziś znajduje się siedziba szkoły.
Placówka może pochwalić się: nowoczesną salą koncertową na 200 miejsc, wysokiej klasy instrumentarium (m.in. Steinway & Sons, Bechstein, Yamaha) czy aktywną współpracą międzynarodową; organizuje konkursy, koncerty i przeglądy, przyciągając artystów z kraju i zagranicy.

Szkoła wychowała wielu wybitnych artystów – zarówno klasycznych, jak i jazzowych czy rozrywkowych.

– Na pewno, jest wiele takich osób, ale z ostatnich kilkunastu, kilkudziesięciu lat należy wymienić Seweryna Szarpaka – fortepian, Miłosza Lipczuka – saksofon, Igę Babicz – flet, Dominika Bitnera – baryton, Monikę Wolińską – dyrygentka, Michała Kusza (Daria Zawiałow), Anię Dąbrowską, Agę Derlak, Piotra Sławińskiego, Marka Hojdę, Małgorzatę Skotnicką – klawesyn, Zbigniewa Czarnotę – wskazuje dyrektor.

Dyrektor Wojtaszek nie ukrywa, że mimo sukcesów i rozwoju kierowanej przez niego placówki boli to, że edukacja artystyczna i sama kultura w Polsce wciąż jest niedofinansowana.

Jestem dumny i zadowolony z tego, co udało mi się zrobić w okresie 25 lat. Ogarnia mnie żal i rozczarowanie głupotą wszystkich polskich polityków. Nie rozumieją, że kultura może przynosić wymierne, finansowe korzyści (przykładem jest np. Szwecja, USA ). Dużo i z wielkim patosem prowadzi się historycznych dysput na temat „wielkości” kultury polskiej, a obecnej kulturze rzuca się ochłapy budżetowe. Prawa autorskie w Polsce to kpina. Daje się za to zarabiać Googlowi, You Tube etc… – komentuje dyrektor. (w. fot. FB PSM w Chełmie i UM Chełm)