Oskarżony o usiłowanie zabójstwa

Niebawem ruszy proces przeciwko Bartoszowi W. Oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojej żony nie przyznaje się do winy. Jak twierdzi, przy pomocy noża, tasaka i pałki teleskopowej chciał jedynie nastraszyć kobietę, bo ta wdała się w romans.

Do Sądu Okręgowego w Lublinie trafił akt oskarżenia przeciwko 34-letniemu adwokatowi z Chełma. Prokuratura Rejonowa w Chełmie ustaliła, że Bartosz W. działał z zamiarem pozbawienia życia swojej żony. Grozi mu do 25 lat więzienia.
W nocy 14 lipca 2016 r. W. miał zadać kobiecie dwa głębokie ciosy nożem. Rzucił też w jej stronę tasakiem kuchennym, ale trafił w futrynę drzwi. Zakrwawiona kobieta ostatkiem sił zdołała uciec z domu przy ul. 11 Listopada do pobliskiej apteki przy ul. Wołyńskiej. Farmaceutka wezwała pogotowie ratunkowe i policję. Kobieta natychmiast trafiła na blok operacyjny, a policjanci zatrzymali w domu pijanego męża kobiety. Miał krew na rękach.
Jak się szybko okazało, prawnik od pewnego czasu znęcał się nad żoną. Odkrył, że wdała się w romans. Chorobliwie zazdrosny (nie uwierzył, że był to jednorazowy „wybryk”) pastwił się nad kobietą. Maltretował i bił ją po całym ciele (m.in. pałką teleskopową czy pasem). Rodzice mężczyzny, którzy mieszkali piętro niżej, nie reagowali. Tego dnia dziadkowie pojechali wraz z wnuczkiem nad jezioro. Para była w domu sama, kiedy W. sięgnął po narzędzie zbrodni.
Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił, że „nigdy nie zabiłby matki swojego dziecka – chciał ją jedynie przestraszyć”.
W lutym ma być gotowy akt oskarżenia przeciwko innemu nożownikowi z Chełma – 43-letniemu Przemysławowi K., który tydzień przed wydarzeniami przy ul. 11 Listopada zwabił do mieszkania przy ul. Mickiewicza swoją żonę (kobieta miała dość znęcania się, odeszła od męża i złożyła pozew o rozwód) i brutalnie zamordował, po czym położył na jej ciele wiązankę biało-czerwonych róż i sam próbował popełnić samobójstwo. (pc)