Osuch uratował punkt

ChKS CHEŁMIANKA – SOKÓŁ SIENIAWA 0:0


ChKS: Osuch – Kożuchowski, Kwiatkowski, Dobrzyński, D. Niewęgłowski, Kraśniewski (86 Wójcicki), Uliczny, Czułowski, Wolski, Kocoł, Stachyra.

Niska temperatura, wiejący wiatr i padający deszcz, ale także słabsze – uzyskiwane przez Chełmiankę w tej rundzie – wyniki, sprawiły, że na stadion miejski, by obejrzeć ostatni w tym roku mecz ligowy, przyszła tylko garstka najwierniejszych kibiców.

Przed spotkaniem z Sokołem trener Tomasz Złomańczuk musiał poradzić sobie ze skompletowaniem jedenastki, bo za żółte kartki nie mógł zagrać Norbert Myszka, kontuzje uniemożliwiły występy Volodymyrowi Hladkyemu i Jakubowi Niewęgłowskiemu. Z powodów osobistych nie zagrał też Michał Wołos. Nic dziwnego, że pod nieobecność trzech nominalnych obrońców trenerowi najtrudniej było zestawić formację defensywną.

Pierwsza połowa, biorąc pod uwagę skład, w jakim grała Chełmianka, w wykonaniu gospodarzy była dobra. Chełmska drużyna skupiła się na tym, by odciąć od piłek w polu karnym najgroźniejszego zawodnika Sokoła, Bartłomieja Buczka. W grze obronnej miejscowi byli dość dobrze zorganizowani, zatem nic dziwnego, że w pierwszych 45-minutach goście w zasadzie tylko raz poważnie zagrozili bramkarzowi Cezaremu Osuchowi. Chełmianka w ofensywie próbowała ugrać tyle, na ile ją było stać.

Do przerwy stworzyła sobie trzy dogodne sytuacje. Najpierw w 12 min. z 18 metrów po ziemi strzelał Patryk Czułowski. Celował tuż przy słupku, ale bramkarz Sokoła był na posterunku. W 36 min. natomiast po dośrodkowaniu z lewej strony z półobrotu z 12 m uderzał Maciej Kraśniewski, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kraśniewski miał jeszcze jedną okazję, z 16 metrów również posłał futbolówkę nad bramką.

W drugiej połowie przewagę osiągnął Sokół. Goście atakowali, Chełmianka natomiast skupiła się na uważnej grze w defensywie i gdy nadarzyła się okazja, przechodziła do kontrataku. Piłkarze z Sieniawy wypracowali sobie kilka bardzo dobrych sytuacji do zdobycia gola, ale na szczęście dla gospodarzy, albo pudłowali, albo strzelali tam, gdzie stał Osuch, który w sobotnie popołudnie był bardzo mocnym punktem gospodarzy. W 83 min. po strzale Łukasza Skrzypka Osuchowi pomógł słupek.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Przemysław Kwiatkowski podciął szarżującego pomocnika gości i sędzia wskazał na jedenasty metr. Strzał Skrzypka pewnie obronił jednak Osuch, zostając bohaterem meczu. W ostatnich sekundach swoją sytuację miała jeszcze Chełmianka. Niestety, pod polem karnym rywala zabrakło dokładnego podania otwierającego drogę do bramki. Wcześniej natomiast, jedyną okazję w drugiej części spotkania znów miał Kraśniewski, jednak strzelił zbyt lekko, by pokonać bramkarza Sokoła.

O ile w Kraśniku Chełmianka powinna wygrać mecz, bo była lepsza i miała więcej okazji strzeleckich, o tyle w starciu z Sokołem Sieniawa nieco lepszą drużyną byli goście, jednak szczęście podopiecznym trenera Złomańczuka w końcu dopisało. (r)