Oszust podawał się za oficera biura śledczego i okradł dwie emerytki

Policjanci od kilku lat organizują kampanie społeczne, które ostrzegają przed oszustami

Wertowali książkę telefoniczną i wyszukiwali imiona, które były popularne kilkadziesiąt lat temu. Potem dzwonili do starszych ludzi i podawali się za policjantów, informując, że chcą ich ograbić oszuści. Przebierańcy nakłaniali swoje ofiary do współpracy i zgarniali pieniądze.
Poszkodowani seniorzy odbierali najpierw dziwne telefony, po których ktoś się szybko rozłączał. Następny telefon był już od mężczyzny podającego się za policjanta Centralnego Biura Śledczego. Głos w słuchawce przekonywał, że właśnie trwa tajna operacja wymierzona w przestępców i prosił o pomoc w ich ujęciu. Tajemniczy rozmówca przekonywał, że złodzieje zdobyli dane do konta i jeśli ktoś nie będzie współpracował, nie uchroni swoich oszczędności w banku. Cwani oszuści kazali nie zgłaszać nikomu tej wiedzy, zwłaszcza w banku, gdyby pytano o powody wypłaty, sugerując, że pracownicy mogą brać udział w spisku.
Wystraszeni emeryci podejmowali pieniądze i je tracili. 69-letnia kobieta wypłaciła 10 tys. zł i zostawiła pod śmietnikiem – tak jak kazał „policjant”. W niemal identyczny sposób postąpiła także 77-letnia emerytka. Ona również zostawiła 10 tys. zł w umówionym miejscu na trawniku. Przestępcy wiedząc, że łatwo im poszło, nakłonili ofiarę do wzięcia jeszcze 15 tys. zł kredytu. Poszkodowana całą sumę przekazała oszustom.
– Żeby nie stać się ofiarą takiego przestępstwa, musimy działać rozważnie i nie ulegać emocjom oraz kierować się zasadą ograniczonego zaufania do nieznanych nam osób. Pamiętajmy także, że prawdziwi policjanci nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie i nigdy nie proszą też o przekazanie pieniędzy – zaznacza asp. Anna Kamola z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. LL