Pacjent w śpiączce po upadku

Jak wynika z informacji służb ratunkowych, starszy pan, podopieczny DPS w Nowinach, spadł z wysokości około 3 m. Zdaniem dyrektora ośrodka, było to zaledwie 1,5 m, pacjent był trudny, a takie wypadki zdarzają się w placówce często. Tymczasem sprawą zajęła się prokuratura.

Wypadek miał miejsce w ostatnich dniach sierpnia. Karetka pogotowia ratunkowego przewiozła mężczyznę do szpitala, skąd został przetransportowany do lubelskiej kliniki. Leży w śpiączce.

Marcin Kopciewicz, dyrektor DPS w Nowinach, broni się i wyjaśnia, że z tym pacjentem pracownicy domu pomocy mają notoryczne problemy – mężczyzna często próbuje uciekać, cierpi na zaburzenia równowagi i nieraz coś mu się stało.

– Tego dnia zobaczył niedomknięte drzwi, wyszedł i podszedł do barierki przy schodach wejściowych, przechylił się i spadł. Od razu zostało wezwane pogotowie, a pacjent o własnych siłach, podtrzymywany jedynie z obu stron, wszedł do karetki – tłumaczy Kopciewicz.

Zdaniem dyrektora takie wypadki pacjentów w ośrodku zdarzają się nader często, ale od razu jest im udzielana pomoc. Jak podaje dla przykładu, nawet podczas ostatniego grilla pacjentka potknęła się i upadła w taki sposób, że konieczna była reanimacja kobiety.

Co innego na ten temat sądzi najwyraźniej rodzina pacjenta, który w ciężkim stanie przebywa w lubelskim szpitalu. Kilka dni temu, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa dotarło do prokuratury. Teraz śledczy ocenią, czy w Nowinach doszło do zaniedbań w opiece nad starszym panem. Pierwsze przesłuchania przez policję już ruszyły.

Ostatni raz policja i prokurator wchodzili do DPS w ubiegłym roku, kiedy to zmarł młody pacjent domu pomocy. 23-letni Radosław R. z gm. Dorohusk uskarżał się na ból zęba, dostał lek przeciwbólowy od pielęgniarki, ale ból nie minął. Do tego chłopak zaczął mieć duszności. W pewnej chwili posiniał, stracił przytomność i upadł na podłogę. Zmarł, a po kilku miesiącach śledztwo w sprawie jego śmierci zostało umorzone. (pc)