Pandemia szaleje w szpitalu

Wojewoda lubelski zwiększył do 133 liczbę łóżek covidowych w szpitalu w Chełmie. Ale do końca miesiąca może być ich nawet 300. W lecznicy jest dramat ze zdziesiątkowaną przez pandemię kadrą. Oddział chirurgii został zamknięty, a na pozostałych brakuje lekarzy i pielęgniarek.

Tydzień temu pisaliśmy o dramacie na oddziale wewnętrznym chełmskiego szpitala a już teraz dramat jest niemal na wszystkich szpitalnych oddziałach. Kadry lecznicy zdziesiątkowane zostały przez koronawirusa. Nie tylko na wewnętrznym brakowało personelu. Na oddziale chirurgii niemal sto procent lekarzy i pielęgniarek trafiło na kwarantannę z powodu zakażenia albo kontaktu z chorymi.

– Musieliśmy podjąć decyzję o zamknięciu oddziału – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. medycznych w chełmskim szpitalu.

Decyzja o zamknięciu oddziału zbiegła się z decyzją wojewody lubelskiego o zwiększeniu do 133 liczby łóżek covidowych w szpitalu w Chełmie. Utworzonych zostało także 6 miejsc respiratorowych i 16 miejsc obserwacyjnych. Ale przed tygodniem gruchnęła pogłoska, że od 1 listopada cały szpital ma zostać przekształcony na jednoimienny, w którym przebywać będę wyłącznie pacjenci zarażeni koronawirusem. Chociaż nie jest to prawda, to można się spodziewać, że do końca listopada liczba łóżek covidowych zwiększy się do nawet 300, na 640 które są w szpitalu. O kalkulację kolejnych miejsc wojewoda zwrócił się już do dyrekcji, ale nie tylko szpitala w Chełmie.

– Nie wszystkie łóżka mogą zostać poznaczone dla pacjentów z koronawirusem, bo są oddziały, których nie możemy przekształcić na covidowe np. zakłady opiekuńczo-lecznicze, neonatologię, położnictwo czy oddział udarowy – mówi Kamila Ćwik, dyrektor szpitala. – Niestety, pracujemy w sytuacji kryzysowej, a to wymaga od nas różnych niestandardowych działań i decyzji.

Tych wymaga na pewno spinanie dyżurów w momencie, gdy personel sam choruje. A koronawirus co chwilę pojawia się na innych oddziałach. Lekarze i pielęgniarki są przerzucani po szpitalu, żeby w ogóle zapewnić pacjentom opiekę.

– Jeszcze tak dramatycznej sytuacji z personelem nie mieliśmy a przecież liczba zachorowań stale rośnie – przyznaje L. Litwin.

Koronawirus pojawił się już praktycznie na wszystkich oddziałach. Wyjątkiem była do minionego weekendu ortopedia.

– Z powodu zachorowań pracowników albo kwarantann, na które są kierowani, jest faktycznie ciężko, ale od poniedziałku wraca personel na oddział wewnętrzny, a od 6 listopada na chirurgię – mówi K. Ćwik. – Do tego czasu prosimy o wsparcie w innych szpitalach, wymieniamy się pracownikami, a kilka osób zostało delegowanych do pracy u nas przez wojewodę. (bf)