Panie Bartku, pan się nie boi…

Bartłomiej Pejo przez ostatnie lata stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych świdnickich polityków i samorządowców. Nie tylko dzięki kandydowaniu we wszystkich kolejnych wyborach samorządowych, parlamentarnych i europarlamentarnych, ale również za sprawą szefowania Świdnickiemu Klubowi Motocyklowemu Usarz, organizującemu nie tylko popularne w regionie imprezy motocyklowe, ale również akcje charytatywne i patriotyczne

Lubelscy politycy Prawa i Sprawiedliwości wysyłają ostrzeżenie Bartłomiejowi Pejo, wicestaroście rządzonego przez PiS powiatu świdnickiego. Przeszkadza im ostatnia aktywność medialna Pejo, który w wyborach parlamentarnych kandydował do sejmu z list Konfederacji, a ta nie tylko, wchodząc do sejmu, odebrała PiS co najmniej kilkanaście mandatów, to jeszcze ostro krytykuje partię rządzącą.


Bartłomiej Pejo jest regionalnym liderem partii Wolność i jej wiceszefem na szczeblu krajowym (wcześniej KORWIN), a prywatnie zięciem Janusza Korwin-Mikke. Lokalnie blisko jednak współpracuje z PiS i dwukrotnie z ramienia tej partii zdobywał mandat radnego powiatu świdnickiego. Po ostatnich wyborach, po których PiS odzyskał władzę w powiecie świdnickim, Pejo startujący z trzeciego miejsca w Świdniku zdobył blisko 900 głosów (lepszy wynik miał tylko pierwszy na liście Łukasz Reszka) stanowisko kierownika Biura Obsługi Inwestora w UM Świdnik, zamienił na stanowisko świdnickiego wicestarosty.

Wiosną tego roku Pejo bez powodzenia kandydował z lubelskiej listy Konfederacji Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy do europarlamentu. W ostatnich wyborach parlamentarnych wystartował do sejmu. O mandat ubiegał się z drugiego miejsca warszawskiej listy Konfederacji, której przewodził Janusz Korwin-Mikke. Zdobył ponad 9 tysięcy głosów. Niewiele zabrakło, by dostać się na Wiejską, ale ostatecznie Konfederacji, która w stolicy zdobyła blisko 8-procentowe poparcie, przypadł tylko jeden mandat – zdobył go jego teść, na którego zagłosowało ponad 60 tys. warszawiaków.

Ale nie samo kandydowanie Pejo z konkurencyjnej listy, tym bardziej, że w stolicy, ukłuło lubelskich polityków PiS, tylko jego medialna aktywność przed i tuż po wyborach.

– Pan Pejo pojawia się w telewizji w gronie liderów Konfederacji, a przecież Konfederacja krytykuje w czambuł Prawo i Sprawiedliwość i jako jedyna zagłosowała w sejmie przeciwko naszej kandydatce Elżbiecie Witek na marszałka. Biorąc pod uwagę, że przez Konfederację straciliśmy co najmniej kilkanaście miejsc w sejmie, uważam, że nasi świdniccy koledzy powinni się zastanowić nad dalszą współpracą z wicestarostą, tym bardziej, że w Świdniku nie brakuje nam naszych, zdolnych działaczy – mówi nam jeden z lubelskich polityków PiS. – Pan Pejo powinien się zastanowić, czy nie wytonować swojej aktywności w Konfederacji i na Facebooku, gdzie zamieszcza nieprzychylne dla naszego rządu posty – dodaje.

Ta aktywność wicestarosty nie przeszkadza jednak liderom świdnickiego PiS i Pejo nie musi obawiać się utraty stanowiska.

– Pan Bartłomiej Pejo już po raz drugi uzyskał mandat radnego powiatowego, startując z listy Prawa i Sprawiedliwości. Na naszej liście znalazło się wiele osób reprezentujących szerokie środowiska prawicowe i niepodległościowe. Wartością nadrzędną grupującą ludzi na naszej liście jest praca dla dobra wspólnego wszystkich mieszkańców powiatu. Nie mam żadnych zastrzeżeń do współpracy z którymkolwiek członkiem zarządu powiatu świdnickiego, a wicestarosta bardzo dobrze wypełnia swoje obowiązki – zapewnia Łukasz Reszka, starosta powiatu świdnickiego.

Świdnicki poseł PiS Artur Soboń dodaje, że polityki ogólnokrajowej nie trzeba przenosić na grunt lokalny.

– Uważam, że należy skupić się na ocenie pracy pana Pejo jako wicestarosty, a to należy do starosty powiatu świdnickiego, który powinien mieć na uwadze dobro powiatu i sprawną oraz skuteczną realizację programu wyborczego, do czego potrzeba jest stabilna większość – mówi Artur Soboń, dając, jak można się domyśleć, do zrozumienia, że dzięki współpracy z Pejo i jego kandydowaniu z listy PiS, w wyborach samorządowych w Świdniku PiS nie będzie musiał konkurować o mandaty z kandydatami z komitetu Wolność, czy Konfederacja, bo te nie wystawią swojej listy.

Sam Bartłomiej Pejo nie widzi żądnego konfliktu między swoim udzielaniem się w krytykującej PiS Konfederacji i zasiadaniem w pisowskim zarządzie powiatu świdnickiego.

– Trzeba oddzielić szczebel parlamentarny od samorządowego. Obecna kadencja jest już drugą, w której zostałem wybrany przez mieszkańców powiatu ze wspólnej listy Prawa i Sprawiedliwości, na której są przedstawiciele wielu środowisk świdnickiej prawicy, bo dla nas w powiecie liczy się praca dla wspólnego dobra mieszkańców, a nie barwy polityczne. Zarząd naszego powiatu składa się z przedstawicieli różnych środowisk, a współpraca między nami układa się bardzo dobrze – uważa Bartłomiej Pejo. JN