Na papierze prawie gra

NFZ nie dopatrzył się większych nieprawidłowości w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w chełmskim szpitalu. Ale ukarał lecznicę za to, że nie zgłosiła dyżurujących lekarzy. Szkoda, że Fundusz nie sprawdza poziomu satysfakcji pacjentów i empatii personelu.

 

Po licznych skargach pacjentów i artykułach prasowych Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził kontrolę Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Chełmie. W protokole pokontrolnym próżno jednak szukać potwierdzenia tych incydentów, które dają oddziałowi złą sławę. A pacjenci regularnie skarżą się na skandalicznie długi czas oczekiwania a także na nieuprzejme traktowanie przez personel. Pisaliśmy o sytuacjach, kiedy rodziny z małymi dziećmi godzinami czekały na przyjęcie, diagnozę lub choćby zwykłą konsultację lekarską. Opisywaliśmy skargi pacjentów na brak informacji ze strony pracowników oddziału. Wiele razy dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji, w których lekarzom i personelowi oddziału brakowało cierpliwości i zwykłego współczucia dla wyczekujących na pomoc. Do chorych, dzięki którym mają przecież pracę, zamiast z empatią odnosili się czasem wręcz z pogardą.
NFZ mógł skontrolować organizację i sposób udzielania świadczeń pod względem zgodności z umową i obowiązującymi przepisami prawa. W praktyce oznaczało to, że sprawdzono czy do oddziału nie ma utrudnionego dostępu, czy personel prowadzi dokumentację zgodnie z zaleceniami i czy pracownicy oddziału mają odpowiednie kwalifikacje. Podczas kontroli okazało się, że dwójka dyżurujących lekarzy nie została zgłoszona przez szpital do umowy z NFZ. Za to Fundusz nałożył na szpital 2 tys. zł kary. Szkoda, że NFZ nie sprawdza satysfakcji pacjentów czy poziomu empatii personelu, bo to te wyniki dałyby prawdziwy obraz oddziału. (bf)