Parzący problem powrócił

Barszcz sosnowskiego rośnie przy samym chodniku u zbiegu ulic Północnej i Ducha

– W Lublinie pojawił się barszcz sosnowskiego – ostrzega jeden naszych Czytelników, prosząc o interwencję. Ratusz zapewnia, że na terenach miejskich rośliny te są systematycznie usuwane. Jej dotknięcie może skończyć się poważnymi oparzeniami skóry.

– U zbiegu ulic Północnej i Ducha, na wysokości dawnej strzelnicy u podnóża górek czechowskich kwitnie barszcz sosnowskiego. Po mającym właśnie miejsce kwitnieniu, nastąpi zapewne naturalny rozsiew tych inwazyjnych roślin – napisał do nas Andrzej Filipowicz, lubelski społecznik, radny dzielnicy Czechów Południowy, prosząc o interwencję.

Monika Głazik z biura prasowego ratusza zapewnia, że miasto podjęło już działania.

– Zgłoszone skupisko zostanie zniszczone. Roślina została zabezpieczona taśmami i oznakowana informacjami z ostrzeżeniem. Lokalizacja została zgłoszona firmie zajmującej się niszczeniem barszczu na terenie miasta – tłumaczy, dodając, że proces niszczenia rośliny jest „dość długotrwały”, bo odbywa się w trzech etapach.

– Nie pomoże samo skoszenie, bo roślina odrasta poprzez system korzeniowy. Konieczne jest najpierw opryskanie rośliny silnym herbicydem (rodzaj pestycydu – przyp. aut.), następnie, po uaktywnieniu się środka chemicznego, ścięcie rośliny, a potem zakroplenie herbicydu, tym razem do ściętych łodyg – wyjaśnia Głazik. Po opryskaniu na uaktywnienie się środka chemicznego potrzeba co najmniej 24 godzin bezdeszczowej pogody. W innym razie zabieg nie jest skuteczny.

Barszcz sosnowskiego jest bodaj najbardziej niebezpieczną rośliną, jaką można spotkać na terenie Lublina. – Jest to roślina mogąca powodować poważne uszkodzenia skóry. Dotyczy to wydzielanego przez liście olejku eterycznego, który w połączeniu ze światłem słonecznym i wysoką temperaturą może spowodować rozległe oparzenia – ostrzega M. Głazik.

W tym roku zostało zlokalizowanych kilkadziesiąt ognisk barszczu, które są systematycznie niszczone. Najwięcej ognisk było w okolicach ul. Willowej, ul. Krężnickiej, ul. Pliszczyńskiej. Ważną rolę w niszczeniu barszczu odgrywa tu czas. Nie wolno dopuścić do przekwitnięcia i rozsiania się nasion, których jedna roślina jest w stanie wytworzyć aż kilka tysięcy. Barszcz rosnący na prywatnych posesjach mieszkańcy powinni likwidować we własnym zakresie. DR