Pat na zjeździe

Ze względu na epidemię Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień, musi odkładać spotkanie w sprawie zjazdów do pól wzdłuż drogi w Strachosławiu. Projekt planowanej tam ścieżki rowerowej nie przewiduje budowy takich zjazdów, ale rolnicy muszą którędyś wjechać na swoje pole, więc gmina gotowa jest kilka z nich sfinansować. Ale spór wisi w powietrzu, bo chodzi o kilkudziesięciu właścicieli lub dzierżawców działek, a żaden z nich nie chce mieć utrudnionego dostępu do upraw. – Budowa 54 zjazdów nie wchodzi w rachubę, tu trzeba dobrosąsiedzkiej współpracy – mówi wójt Stocki.

Liderem projektu „Budowa niskoemisyjnego systemu transportu w Chełmskim Obszarze Funkcjonalnym” jest miasto Chełm, a partnerami są gminy Chełm i Kamień. Planowane w tym projekcie ścieżki rowerowe na terenie trzech samorządów mają być połączone. W Kamieniu powstał już w ubiegłym roku parking ze stojakami na rowery miejskie (w przyszłości kierowcy mają tu zostawić auta i przesiąść się na wypożyczone jednoślady, zakup rowerów miejskich leży w gestii chełmskiego ratusza).

Tegoroczne plany obejmowały budowę ścieżki rowerowej wzdłuż drogi wojewódzkiej od granic Chełma do Kamienia. Ale w związku z planowaną wzdłuż drogi wojewódzkiej w Strachosławiu ścieżką wynikł problem. Chodzi o zjazdy do pól rolników. Projekt nie przewiduje tam budowy zjazdów do pól na odcinku około 800 metrów. Tymczasem dotychczas było tak, że rolnicy w tym miejscu korzystali ze zjazdów, które z czasem sobie „wyjeździli” i, z których korzystali od kilkudziesięciu lat. Mowa o dojeździe do ponad pięćdziesięciu działek rolnych. Temat jest drażliwy, bo rolnicy nie chcą, aby ograniczono im dojazd do pól, bo to może utrudnić im pracę.

Swoje racje przedstawiali podczas dyskusji na spotkaniach organizowanych na przełomie lutego i marca br. Dariuszowi Stockiemu, wójtowi gminy Kamień, nie udało się wtedy dojść do kompromisu z właścicielami i dzierżawcami działek. Teraz, gdy wybuchła epidemia kontynuowanie dialogu w tej sprawie i spotkanie kilkudziesięciu osób w wiejskiej świetlicy nie wchodzi w rachubę. Czas jednak nagli. Wójt zapewnia, że, gdy tylko sytuacja na to pozwoli, raz jeszcze będzie chciał spotkać się w tej sprawie z zainteresowanymi oraz z drogowcami.

– Nie można tej inwestycji zatrzymać i trzeba dojść do porozumienia – mówi wójt Stocki. – Jako gmina możemy sfinansować budowę pięciu czy sześciu zjazdów do pól. Mamy nadzieję, że rolnicy w ramach dobrosąsiedzkich stosunków porozumieją się między sobą i pozwolą sobie przejeżdżać przez swoje działki. Zbudowanie 54 zjazdów nie jest możliwe z puntu widzenia prawa.

Poza tym droga wojewódzka jest specyficzna, zjazdy nie są tu możliwe w każdym miejscu, mamy tu do czynienia z natężonym ruchem. Na ostatnich spotkaniach nastąpił pat w rozmowach. Mam nadzieję, że w niedługim czasie będziemy mogli zorganizować w węższym gronie – dziesięciu czy piętnastu osób spotkanie, na którym uda się przyjąć rozwiązanie. Jako gmina proponujemy budowę kilku proporcjonalnie zlokalizowanych zjazdów. (t)