Pedofil wychodzi na wolność

Kamil P. - zdjęcie z dostępnego w Internecie Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Umieszczony w powszechnym rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym Kamil P. za kilka dni wyjdzie z więzienia. Choć w tym roku skończy dopiero 33 lata, większość swojego życia przesiedział za kratami. Kilka lat temu, po wyjściu na wolność uprowadził, przez dwa dni przetrzymywał i gwałcił 14-latkę. Co zrobi tym razem spuszczony z łańcucha? Czy policji uda się zapobiec kolejnej zbrodni w mieście?

2 marca 2012 roku

Tej nocy 14-letnia wówczas Monika miała spać u swojej przyjaciółki Agnieszki (jej równolatki). Wieczorem dziewczyny, wraz z trzecią koleżanką, wybrały się do pobliskiej apteki po igłę. Monika już nawet nie pamięta, co chciała sobie przekłuć. Po drodze spotkały Ankę, sąsiadkę Agnieszki. Młoda kobieta stała ze swoim znajomym, Kamilem P., który, jak się później okazało, niedawno wyszedł z więzienia. Był skazany wyrokiem łącznym za rozbój, kradzieże, groźby karalne i pobicie.

Odsiedział ponad 6 lat i opuścił mury zakładu karnego 17 lutego 2012 roku. Nastolatki podeszły i chwilę porozmawiały. Jakiś czas później Anka zadzwoniła do Agnieszki, mówiąc, że w domu jej kumpla trwa impreza. Zachęcała, by dziewczyny wpadły na „domówkę”. Niewiele myśląc, Agnieszka z Moniką udały się pod wskazany adres. Tym bardziej, że, jak usłyszały, Kamil stawia wszystkim „browary”.

W mieszkaniu Marka R. przebywali Kamil P., Marek Ł. i Anna K. Kiedy towarzystwo się spiło, Monika zrozumiała, że czas na ewakuację. Odstawiła niedopitą szklankę z nalewką, chwyciła za rękę Agnieszkę i dziewczyny zaczęły się zbierać. Wstały i zaczęły kierować się do wyjścia, ale drogę zagrodził im Kamil. Przekręcił klucz w zamku i namolnie zaczął domagać się całusa od Agnieszki.

– Daj buzi, daj buzi – powtarzał w kółko.

Dziewczyna nie miała jednak zamiaru się z nim całować. Kamil wściekł się, chwycił nóż i zaczął grozić 14-latce. W pewnym momencie zwrócił się do Moniki. Anka próbowała go poskromić i stanęła w obronie nastolatek. Wtedy Kamil zamachnął się i zranił nożem kobietę, przecinając jej skórę twarzy od skrzydełek nosa do oka. Monika i Agnieszka były przerażone.

Kamil pozwolił Agnieszce opuścić lokum, ale Monikę cały czas trzymał na muszce. Kazał jej udać się z nim do sąsiedniego pokoju. Zamknął drzwi, powiedział, że pod łóżkiem ma schowany pistolet i zażądał, by zdjęła ubranie. Nie chciała, ale on miał nóż, a ona nie miała wyboru.

Zmusił ją, by wyszła z nim do jego domu. Szli pieszo, nocą, z Chełma do Kozy-Gotówki. Mówiła mu, że ma tylko 14 lat, ale nie słuchał. Po drodze mijali zaparkowany policyjny radiowóz. Monika tak bardzo liczyła na to, że mundurowi zainteresują się tym, że nastolatka maszeruje drogą w środku nocy z jakimś mężczyzną. Nikt ich nie zatrzymał.

Gdy doszli do domu, Kamil kazał jej się położyć na łóżku. Płakała, a on przewrócił ją, ściągnął z niej spodnie i majtki i zgwałcił. Monika próbowała się bronić, ale przyłożył jej do twarzy śrubokręt. Dziewczyna cały czas przeraźliwie szlochała i błagała, żeby dał jej spokój. Panicznie się go bała i bardzo bolało ją to, co jej robił.

Rankiem wyszli z domu. Kamil zapewniał, że odprowadzi ją do Chełma i puści wolno. Myślała o ucieczce, ale zasugerował, by dla własnego dobra jej nie próbowała. Po drodze kupił piwo i powiedział, że muszą wejść na chwilę do opuszczonego budynku, bo coś tam zostawił.

Nie miała wyjścia, bo cały czas trzymał ją przy sobie tak, by nie mogła się wyrwać. Weszli do pustostanu, a on oświadczył, że muszą się tam ukrywać do wieczora, bo jest ścigany przez policję. Podkreślił przy tym, że w kieszeni ma dwa noże, więc lepiej dla niej będzie, jeśli nie będzie robić głupstw. O zmierzchu kazał jej się rozebrać.

– Jak nie przestaniesz płakać, to uderzę twoją głową o mur – groził.

Znów ją zgwałcił, a następnie zaciągnął z powrotem do domu w Kozie-Gotówce. W środku cały czas była jego matka. Monika po raz kolejny miała nadzieję, że ktoś jej pomoże, że kobieta zacznie ją wyganiać z mieszkania i 14-latka będzie miała okazję uciec. Tamta jednak popatrzyła tylko na czerwone od łez oczy Moniki i rzuciła od niechcenia do syna: „Może ta dziewczyna się ciebie boi?”. Monika bała się Kamila P. i jego noża.

Dopiero rankiem, 4 marca 2012 roku, pozwolił jej odejść. Uciekła i opowiedziała o wszystkim Agnieszce i swojej matce. Biedna kobieta, gdy dzwoniła wcześniej do Agnieszki, usłyszała od „dobrej” przyjaciółki swojej córki, że Monika akurat wyszła się przewietrzyć przed dom… Dopiero potem 14-latka przyznała, że jej koleżanka zaginęła.

Gdy Monika opowiadała matce o horrorze, jaki zgotował jej Kamil P., siedziała skulona na wersalce i cała się trzęsła.

Poczytalny i niebezpieczny

Zatrzymany Kamil P. częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów (wcześniejszej kradzieży telefonu Markowi Ł. i szarpaniny). Twierdził, że Anna K. chciała od niego 100 zł, a on ją odepchnął – wtedy kobieta upadła na czajnik i garnki w kuchni, stąd rana na jej twarzy. Utrzymywał też, że Monika sama chciała się z nim przespać, ale do niczego nie doszło. W toku postępowania wyjaśnił, że leczył się psychiatrycznie, a ostatni raz był u lekarza 3 tygodnie przed zatrzymaniem. Jak mówił, cały czas przyjmował leki, a od wyjścia z więzienia non stop pił, przez co w ogóle nie pamięta okoliczności.

16 marca 2012 roku na wniosek prokuratora sąd umieścił go w areszcie tymczasowym. Przydzielony podejrzanemu obrońca z urzędu złożył wniosek o zmianę środka na dozór, ale sąd go odrzucił, bo – jak wynikało z treści opinii lekarza – Kamil P. musi być leczony i pozostawać w zamknięciu.

Zaraz potem, ze względu na charakter sprawy i okoliczności popełnienia przestępstwa oraz sposób działania sprawcy, czyn o charakterze prywatnoskargowym objęto ściganiem z urzędu. Prokurator zaś zawnioskował o cofnięcie wyznaczonego podejrzanemu obrońcy, gdyż tak poważną sprawą powinien zająć się nie Sąd Rejonowy w Chełmie, a Sąd Okręgowy w Lublinie. Kamilowi P. przydzielony został nowy obrońca, który złożył kolejne zażalenie na areszt, uzasadniając je tym, że pobyt w więzieniu jest dla P. niebezpieczny.

Obrona zaproponowała zamianę na dozór policyjny i wpłatę 5 tys. zł poręczenia majątkowego, ewentualnie przekazanie sprawy z powrotem do chełmskiego sądu. Zdaniem lubelskiego sędziego zbyt wiele wskazywało jednak na to, że P. popełnił zbrodnię, o którą jest podejrzewany, oraz zachodziło wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego przestępstwa po wyjściu z aresztu. Pobyt w celi nie zagrażał jego życiu i zdrowiu z tego względu, że jest tylko w lekkim stopniu upośledzony, poza tym nie pracuje i nie ma nikogo na utrzymaniu. W odpowiedzi na to P. wniósł o uchylenie aresztu, jakoby musiał się opiekować schorowaną matką.

Sąd kolejny raz odmówił, a śledztwo trwało. Powołani do sprawy biegli orzekli, że w chwili popełnienia czynu P. miał zachowaną zdolność do rozpoznawania jego znaczenia i kierowania swoim przestępstwem, a jego obecny stan zdrowia pozwala na świadome uczestniczenie w postępowaniu karnym – jest poczytalny i psychicznie zdrowy. Po uzupełnieniu zarzutów, 27 lipca 2012 roku, Prokuratura Rejonowa w Chełmie skierowała wreszcie do SO akt oskarżenia przeciwko 26-letniemu wówczas Kamilowi P.

Wyrok

5 sierpnia 2013 roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Kamila P. za winnego tego, że:

1. w okresie od 2 do 3 marca 2012 r. w Chełmie, jego okolicach oraz miejscowości Koza-Gotówka, będąc uprzednio karanym za umyślne przestępstwa podobne popełnione z użyciem przemocy i groźby jej użycia, działając ze z góry powziętym zamiarem i w krótkich odstępach czasu groźbami zabójstwa i spowodowania obrażeń ciała, a także przemocą doprowadził czternastoletnią Monikę do poddania się innej czynności seksualnej oraz dwukrotnie do obcowania płciowego w ten sposób, że grożąc jej użyciem noża skłonił do całowania, a następnie grożąc zabójstwem, biciem, użyciem noża i spowodowaniem obrażeń ciała śrubokrętem, a nadto przytrzymując, szarpiąc i popychając oraz zdejmując przemocą odzież dwukrotnie doprowadził ją do obcowania płciowego tj. przestępstwa z art. 197 § 3 pkt 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

2. w nocy 2/3 marca 2012 r., będąc uprzednio karanym za umyślne przestępstwa podobne popełnione z użyciem przemocy i groźby jej użycia, pozbawił wolności małoletnie w ten sposób, że grożąc im zabójstwem i spowodowaniem obrażeń ciała przy użyciu noża, a także zamykając drzwi na klucz, uniemożliwiał im opuszczenie mieszkania, tj. przestępstwa z art. 189 § 1 k.k. w zb. z art.190 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

3. w nocy 2/3 marca 2012 r., będąc uprzednio karanym za umyślne przestępstwa podobne popełnione z użyciem przemocy i groźby jej użycia, groźbami bezprawnymi oraz przemocą polegającą na skaleczeniu nożem zmusił A. K. do zaniechania udzielenia pomocy pozbawionym wolności małoletnim w ten sposób, że w celu powstrzymania A. K. od uwolnienia małoletnich groził jej zabójstwem i spowodowaniem obrażeń ciała a nadto godząc nożem, spowodował u niej ranę ciętą okolicy oczodołu lewego, która naruszyła czynności narządu ciała na czas nie dłuższy niż 7 dni, tj. przestępstwa z art. 191 § 1 k.k. w zb. z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

4. w dniu 2 marca 2012 r., będąc uprzednio karanym za umyślne przestępstwa popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz z użyciem przemocy i groźby jej użycia, bezpośrednio po dokonaniu kradzieży telefonu komórkowego wartości 200 zł w celu utrzymania się w jego posiadaniu szarpał M. Ł., odepchnął go oraz groził mu zabójstwem, tj. przestępstwa z art. 281 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

Za czyn przypisany w punkcie pierwszym, czyli dwukrotne zgwałcenie 14-latki, sąd wymierzył P. karę 5 lat więzienia, zaś wyrokiem łącznym skazał go na 7 lat pozbawienia wolności z zaliczeniem okresu aresztu tymczasowego.

Obrońca Kamila P. złożył apelację. W jego ocenie sąd w ogóle nie uwzględnił wyjaśnień P., źle zinterpretował zeznania reszty świadków i przecenił wiarygodność zeznań Moniki. Zdaniem adwokata, wiarygodność pokrzywdzonej miało umniejszać to, że wagarowała, paliła papierosy, chodziła umalowana, farbowała włosy i wyglądała na starszą niż była w rzeczywistości.

Ostatecznie, 5 grudnia 2013 roku, wyrok się uprawomocnił.

Pedofil na wolności

W ogólnodostępnej w internecie wersji rejestru Ministerstwa Sprawiedliwości (na stronie Biuletynu Informacji Publicznej) znajdują się dane najbardziej groźnych sprawców przestępstw na tle seksualnym. Wśród nich jest Kamil P. Każdy może wejść na stronę ministerstwa, zobaczyć jego zdjęcie, dowiedzieć się, że mężczyzna pochodzi z Siedliszcza i poznać informacje o rozpoczęciu, zakończeniu oraz miejscu wykonywania kary.

Jej koniec przypada na 15 marca. Oznacza to, że za kilka dni Kamil P. opuści mury Zakładu Karnego w Chełmie. Ostatnim razem, gdy wyszedł z więzienia, pociął kobiecie twarz, okradł znajomego, przetrzymywał i gwałcił 14-latkę. Do czego posunie się tym razem? Aż strach pomyśleć. Dlatego jeszcze 2 lipca ub. r. dyrektor chełmskiego więzienia wystąpił do Sądu Okręgowego w Lublinie z wnioskiem o zastosowanie Ustawy z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu względem osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.

– Sąd uznał go za osobę stwarzającą zagrożenie i orzekł zastosowanie dozoru prewencyjnego – informuje kpt. Łukasz Bielak, rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Chełmie.

Oznacza to, że po wyjściu na wolność Kamila P. mają pilnować policjanci. Będą śledzić jego kroki i sprawdzać, co robi w danym momencie. Oby to wystarczyło.

W poprzednich latach dyrektor chełmskiego ZK tylko 3 razy składał podobne wnioski o zastosowanie środka zabezpieczającego dla byłego skazanego. (pc)

Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym