Perfidni oszuści żerują na starszych bez skrupułów

Jedna z emerytek straciła 170 tys. zł, inna nie miała własnych oszczędności, ale wzięła kredyt i przekazała 20 tys. zł. Obie uwierzyły fikcyjnym policjantom i prokuratorom w ich zmyślone historie. Na szczęście prawdziwi stróże prawa dopadli oszustów. Jest szansa, że przestępcy poniosą surową karę, ale czy ich ofiary kiedykolwiek odzyskają swoje pieniądze?

Kilka miesięcy temu 69-letnia emerytka z Lublina odebrała dziwny telefon. Usłyszała męski głos. Mężczyzna przekonywał, że jest oficerem Centralnego Biura Śledczego. Powiedział, że bierze udział w tajnej akcji rozpracowania hakerów i potrzebuje jej pomocy. Po tym zadzwonił inny nieznany mężczyzna, który przedstawił się jako prokurator. Wszystko po to, aby uwiarygodnić, ściśle tajną akcję. – Pokrzywdzona uwierzyła w opowieść oszustów i przekazała im dane do własnego rachunku bankowego. Sprawcy bardzo szybko w kilku transzach przelali całe oszczędności na swoje konto – relacjonuje komisarz Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Emerytka w kilka minut straciła oszczędności życia. Nie wiadomo czy kiedykolwiek je odzyska, ale jest szansa. W ręce śledczy wpadli dwaj mężczyźni zamieszani w to oszustwo. Jeden z nich, 33-latek został zatrzymany w Kętrzynie (woj. warmińsko-mazurskie), a drugi, 19-latek na Podlasiu.

To nie jedyny sukces lubelskich śledczych. W ich ręce wpadł także 68-latek z powiatu wołomińskiego pod Warszawą. Jego ofiarą na początku września padła 62-latka z Lublina, która też uwierzyła fałszywemu policjantowi. Myśląc, że bierze udział w akcji schwytania oszustów, dała się namówić na wzięcie pożyczki. Ostatecznie zaciągnęła kredyt i przekazała przelewem blisko 20 tys. zł. Pożyczkę będzie spłacać przez lata. Nie wiadomo czy komornik pomoże odzyskać utracone pieniądze. Jeśli sprawca nie ma majątku, może być to bardzo trudne.

Policja ostrzega przed kontaktami z nieznajomymi. W ubiegłym tygodniu 90-letnia seniorka padła ofiarą zuchwałej złodziejki, która odwiedziła ją, podając się za pracownicę administracji. Stwierdziła, że chce sprawdzić wodomierze. Umiejętnie odwróciła uwagę emerytki. Po jej wizycie starsza pani zorientowała się, że z mieszkania skradziono 20 tys. zł. Sprawczyni jest nadal poszukiwana. LL