Pewne zwycięstwo lidera

GROM RÓŻANIEC – START KRASNYSTAW 0:2 (0:0)
0:1 – Skiba (50), 0:2 – Florek (77).


START: Janiak – Kraiko, Kożuchowski, Saj, Piwko (85 Matycz), Denkiewicz, D. Sołdecki, Florek, Welman (75 Chariasz), Lenard (78 Knap), Skiba (90 Korzeniowski).

Start na ligowy mecz do Różańca, gdzie w dwóch dotychczasowych spotkaniach na terenie Gromu odniósł komplet zwycięstw, pojechał bez Miłosza Ciechana, Jakuba Czarnieckiego i Aliby Lando. Od pierwszych minut Start zaatakował i już w 8 min. Dominik Skiba uderzył z dystansu, ale piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. W 19 min. piłka wpadła do siatki Gromu, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Goście, zdecydowany faworyt potyczki, przeważał, atakował, ale długo nie potrafił stworzyć sytuacji, po której mógłby paść gol. Strzały podopiecznych Marka Kwietnia były niecelne. Miejscowi natomiast postawili na bardzo prostą taktykę, czyli uważną grę w defensywie i szybkie kontrataki. Goście w defensywie byli jednak dobrze zorganizowani i nie pozwolili zawodnikom Gromu na to, by zagrozili bramce Krzysztofa Janiaka.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki krasnostawianie stworzyli sobie w 45 min. Po dośrodkowaniu w stuprocentowej sytuacji znalazł się Maciej Welman, ale jego uderzenie obronił bramkarz Gromu Wojciech Markowicz.

Druga połowa dla Startu rozpoczęła się znakomicie. W 50 min. fatalny błąd popełnił Volodymyr Halych zawodnik gospodarzy. Podał piłkę pod nogi Dominika Skiby, który skorzystał z prezentu i posłał piłkę do siatki. Goście poszli za ciosem i 10 minut później mogli prowadzić już różnicą dwóch trafień. Skiba uderzył w światło bramki, ale stojący na linii Halych zdołał zapobiec utracie gola, wybijając zmierzającą do siatki futbolówkę. Start kontrolował mecz, choć Grom próbował atakować, by odrobić straty. W 77 min. w zamieszaniu pod bramką gospodarzy najwięcej zimnej krwi zachował Kryspin Florek, który strzałem z najbliższej odległości podwyższył prowadzenie krasnostawskiego zespołu.

Miejscowi postawili wszystko na jedną kartę i dwukrotnie zagrozili bramce Startu. W 79 i 84 min. celnie uderzył Jakub Paćkowski. Krzysztof Janiak poradził sobie jednak zarówno ze strzałem głową jak i uderzeniem zza pola karnego w wykonaniu napastnika Gromu. W odpowiedzi w słupek w 88 min. trafił Daniel Chariasz, a minutę później umiejętności Janiaka strzałem z dystansu sprawdził Halych. Więcej sytuacji w tym meczu już nie było i Start podtrzymał dobrą passę zarówno w lidze, jak i w meczach rozgrywanych w Różańcu, gdzie odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu.

Po ostatnim gwizdku sędziego trener Kwiecień nie krył swojego zadowolenia. – Ważny mecz, bo pojechaliśmy do Różańca wykartkowani w starciu z Tomasovią – mówił. – Pierwsza połowa, w której gole nie padły, w naszym wykonaniu była naprawdę dobra. Dominowaliśmy, ale zabrakło finalizacji akcji. Może nawet trochę boiskowego cwaniactwa, bo okazje Welmana i Radosława Lenarda były na tyle dogodne, że mogliśmy zamienić je na gole. W drugiej połowie strzeliliśmy ważnego gola, Grom na moment przejął inicjatywę, ale kontrolowaliśmy przebieg boiskowych wydarzeń.

W końcówce kropkę nad „i” mógł postawić Chariasz, bo uderzył bardzo ładnie lewą nogą, jednak zabrakło milimetrów, żeby piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do siatki. Cieszymy się ze zwycięstwa, jesteśmy dalej liderem! – dodał M. Kwiecień. Po tej wygranej Start, dzięki remisowi Stali Kraśnik, powiększył przewagę do czterech punktów nad drugim zespołem w tabeli, Tomasovią. A w następnej kolejce krasnostawianie zagrają w niedzielę 6 listopada o 13.00 na boisku POM Iskra Piotrowice. (s)