Piąte: nie zabijaj

Przeszedł na emeryturę i zmienił parafię, w której przez lata był proboszczem. Odchodząc, zostawił psa, który od szczeniaka wiernie mu towarzyszył. Gdy ksiądz odpoczywał na chełmskiej plebanii, zwierzę w agonalnym stanie leżało przed drzwiami kościoła.


Pies leżał pod kościołem w jednej z podlubelskich wsi w niedzielę (5 sierpnia). Z trudem oddychał. Jego przerzedzona, skołtuniona i zalepiona brudem sierść, wśród której kłębiły się liczne pasożyty, odkrywała zaczerwienienia na brzuchu. Wierni mijali zwierzę, wchodząc na mszę. Zareagowała tylko jedna osoba – kilkunastoletnia dziewczyna, która odwiedziła tę miejscowość i uczestniczyła wraz z rodziną w nabożeństwie. Zaalarmowała Fundację na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Ex Lege.

– Pojechaliśmy w to miejsce. Szukaliśmy psa w okolicy parafii. Niestety, ani śladu. Zaczęliśmy pytać okolicznych mieszkańców o los zwierzęcia. I byliśmy w szoku, bo Atosa znali wszyscy – mówi nam Marta Włosek, prezes Fundacji. – Ludzie mówili, że od wieku szczenięcego Atos należał do księdza proboszcza, który ponad rok temu odszedł na emeryturę i wyprowadził się z parafii. Psa zostawił. Obecny miejscowy proboszcz potwierdził w rozmowie z nami powyższe informacje, ale stwierdził, że absolutnie nie poczuwa się do zapewnienia psu jakiejkolwiek opieki.

Ksiądz, który miał pozostawić psa na pastwę losu, jest obecnie rezydentem w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Chełmie. Zgodził się z nami porozmawiać.

– Od roku jestem na emeryturze. Sam mieszkam kątem u kogoś. Nie mogłem zabrać ze sobą psa. O opiekę nad nim poprosiłem nowego proboszcza. I się zgodził. Pamiętam dokładnie, jak mówił, że to już drugi taki „spadek” w jego życiu. W poprzedniej parafii też miał mu ktoś powierzyć zwierzaka – zapewnia ksiądz. Dodaje, że kilkukrotnie odwiedzał starą parafię. – I zawsze jak przyjeżdżałem, to pies był zadbany. Dostawał jedzenie – przekonuje.

 

– Żaden z duchownych nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za stan Atosa. I nie naszą rolą jest rozstrzygać, który z nich zawinił. My chcemy tylko uratować tego psiaka. Zastanawiamy się, jak się ma ta sytuacja do wiary w Boga? Czy w tej parafii dekalog św. Franciszka jest nieznany? Może warto przypomnieć jego fragment: Bądź człowiekiem pośród stworzenia, bratem między braćmi. Odnoś się z miłością i czcią do wszystkich istot stworzonych – komentuje prezes M. Włosek.

Fundacja o sprawie poinformowała na swojej stronie na Facebooku. Założyła też zbiórkę pod hasłem „Po piąte – nie zabijaj” na leczenie zwierzaka. Szybko o sprawie zaczęły rozpisywać się ogólnopolskie media. I nie brakowało ostrych komentarzy. (mg)