Pięć lat za śmierć człowieka

Nie stronił od alkoholu, nie był święty, ale czy to powód, by jego życie wyceniać tak nisko? Czy pięć lat więzienia dla brutalnego zabójcy mężczyzny i pół roku dla bandyty, który pił obok konającej na podłodze ofiary, to wystarczająca kara?

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończył się proces w sprawie przeciwko Krzysztofowi W. oskarżonemu o pobicie ze skutkiem śmiertelnym Wiesława S. z os. Cementownia w Chełmie.

Krzysztof W. razem z Jerzym M. przyszli tego feralnego dnia 2017 roku do domu Wiesława S., bo poprosiła ich o to konkubina gospodarza, Ewa K. Para piła i kłóciła się niemal cały czas. Tego dnia również doszło do awantury, w trakcie której kobieta wezwała na pomoc „posiłki”.

Choć zaczęło się od spięcia na klatce schodowej, Wiesław S. szybko złagodniał i zaprosił mężczyzn do domu, by na spokojnie pogadali przy wódce. Cała czwórka zasiadła w pokoju, ale po kilku głębszych kłótnia rozgrzała na nowo. Za obelgi pod swoim adresem Krzysztof W. uderzył gospodarza pięścią w twarz. Ten oddał mu, trafiając przeciwnika w okulary. W. wściekł się za stłuczone szkła. Sięgnął po stojącą na stole szklaną popielnicę i w amoku zaczął nią okładać tamtego po głowie.

Wiesław S. padł na podłogę, po czym podniósł się i poczłapał do kuchni, by napić się wody. Krzysztof W. wyszedł wściekły z domu, a pobity i zakrwawiony gospodarz zaraz potem znowu upadł i zaczął wymiotować, aż wreszcie skonał na kuchennej podłodze. Jego partnerka i Jerzy M. w tym czasie, jak gdyby nigdy nic, siedzieli w pokoju i opróżniali kolejną butelkę wódki.

Dopiero rankiem Jerzy M. nachylił się nad gospodarzem, by sprawdzić, dlaczego tak długo nie wstaje. Ponieważ mężczyzna nie oddychał, razem z Ewą K. wezwali pogotowie ratunkowe. Na pomoc było już jednak za późno.

Latem ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał recydywistę Jerzego M. z Dubienki winnego popełnienia przestępstwa z art. 162 kodeksu karnego (niudzielenie pomocy) i skazał go na pół roku więzienia z zaliczeniem okresu aresztu tymczasowego.

M. jest już na wolności, a kilka dni temu sąd wydał orzeczenie co do jego kompana, Krzysztofa W. Winny pobicia ze skutkiem śmiertelnym (też recydywista) został skazany na zaledwie pięć lat więzienia z zaliczeniem wcześniejszego aresztu. Wyrok nie jest prawomocny. Nie wiadomo, czy któraś ze stron złoży odwołanie.

Ewa K. uniknęła kary za nieudzielenie pomocy kochankowi. (pc)