Pies może do piaskownicy?

W regulaminie utrzymania porządku w gminie nie może być nakazu prowadzenia psa na smyczy i zakazu wstępu ze zwierzęciem na plac zabaw. Tak orzekła prokuratura, która zbadała zapisy w świdnickiej uchwale. Urzędnicy ze Świdnika się z tym stanowiskiem nie zgadzają i ze sprawą poszli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie również dla innych samorządów, bo podobne zapisy są w uchwałach niemal wszystkich gmin, również w Lublinie.

W Regulaminie Utrzymania Czystości i Porządku w Gminie są zawarte m.in. punkty dotyczące obowiązków właścicieli zwierząt. W świdnickim zapisano między innymi obowiązek prowadzenia psa na smyczy w miejscach publicznych i zakaz wstępu z czworonogami do miejsc użyteczności publicznej i na place zabaw. Okazuje się jednak, że te ostatnie zapisy podważyli śledczy.
– Prokuratura ma prawo badania zgodności takich regulaminów z prawem. W naszym przypadku wytknięto kilka zapisów, które zdaniem prokuratury nie są zgodne z ustawami i z orzecznictwem sądów – mówi Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika.
Wśród zapisów zakwestionowanych przez śledczych znalazły się te dotyczące m.in. obowiązku prowadzenia psa na smyczy.

– Według prokuratury to właściciel zwierzęcia odpowiada za jego zachowanie – mówi Andrzej Radek – dlatego wprowadzenie obowiązku trzymania psa na smyczy jest zdaniem prokuratury zbyt daleko idącym ograniczeniem praw właściciela zwierzęcia.
W tym samym tonie śledczy odnieśli się również do zakazu wchodzenia z psami na tereny placów zabaw. Oznacza to więc, że wszelkie tabliczki informujące o niewpuszczaniu zwierząt na place dla dzieci mogą być niezgodne z prawem. Na takie rozstrzygnięcie ostro reagują rodzice.
– Zupełnie nielogiczna decyzja – mówi Małgorzata Malinowska, mama 2-letniej Jagody. – A co z bezpieczeństwem naszych dzieci? Przecież zwierzęta roznoszą pasożyty. Jeśli wejdą na plac zabaw, trudno będzie je upilnować, żeby nie załatwiły się na przykład do piaskownicy.
Na razie jednak w miejskim regulaminie zakazy jeszcze widnieją. – Sprawę skierowaliśmy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – mówi Łukasz Reszka, z urzędu miasta w Świdniku. – Chcemy, żeby to sąd orzekł, czy rzeczywiście podważane zapisy należy z regulaminu wykreślić.
Urzędnicy skierowali wniosek do WSA pod koniec czerwca. Na razie nie ma jeszcze wyznaczonego terminu pierwszej rozprawy. 
(kal)