Pies narobił… problemów

– Straż miejska potraktowała mnie jak obywatela gorszej kategorii – poskarżyła się nam jedna z świdniczanek. Mundurowi wystawili jej dwustuzłotowy mandat, bo nie posprzątała po swoim psie. Oprócz wysokości kary kobietę oburza również fakt, że strażnicy nie wylegitymowali się i nie wysiedli z auta.


– W sobotę rano 17 lutego odprowadzałam psa do koleżanki. Akurat tego dnia wyjeżdżałam i spieszyłam się na busa. Pies w trakcie spaceru musiał się załatwić i akurat w tym momencie nieoznakowanym samochodem podjechali strażnicy miejscy. Wyszłam z domu w pośpiechu i nie miałam, jak posprzątać tych nieczystości, więc wystawili mi mandat. I to na 200 zł – skarży się kobieta.
Zdaniem mieszkanki Świdnika wysokość kary była nieadekwatna do jej przewinienia, dlatego odmówiła przyjęcia mandatu. Ma także zastrzeżenia, co do zachowania strażników.
– Mogli mi przecież dać pouczenie albo niższy mandat. Jestem bezrobotna. Z czego mam to zapłacić? W dodatku żaden ze strażników nie wysiadł z auta i się nie przedstawił. Gdzie szacunek do obywatela? Potraktowali mnie jak człowieka gorszej kategorii – oburza się.
Kobieta dodaje, że choć sama stara się sprzątać po swoim czworonogu, wiele osób tego nie robi, bo w mieście mało jest pojemników na psie odchody.
– Kiedyś mieszkałam w Hiszpanii i tam „psie śmietniczki” były rozstawione co 50-100 m, a u nas trudno je znaleźć – mówi.
Uwagi naszej czytelniczki przekazaliśmy Januszowi Wójtowiczowi, komendantowi SM w Świdniku.
– Ta pani powiedziała strażnikom, że nie sprząta po psie i sprzątać nie będzie – mówi komendant. – W radiowozach mamy woreczki i jeśli ktoś „uderzy się w pierś” i posprząta, nie karzemy go. Ale kiedy ktoś odmawia, nie pozostaje nic innego, jak mandat. Mieliśmy informację, ze ta pani notorycznie nie sprząta po swoim pupilu, co strażnicy potwierdzili. Kobieta nie przyjęła kary. Sprawa trafi do sądu.
Wójtowicz dodaje, że mieszkańcy miasta często skarżą się na właścicieli niesprzątających po swoich psach, zwłaszcza tych dużych.
– Pies napaskudzi na chodniku, dziecko w to wdepnie, a potem wpada do szkoły, czy domu i to roznosi. Postawmy się w sytuacji osoby, która musi to sprzątnąć – mówi komendant i zaznacza, że psie nieczystości można wrzucać nie tylko do specjalnych pojemników, ale także do pojemników na odpady zmieszane czy ulicznych śmietniczek, tyle, że trzeba je bezwzględnie zapakować w foliowe woreczki.
Czytelniczka czeka na wezwanie do zapłaty. Jak mówi, kiedy je dostanie, złoży odwołanie. – Mimo wszystko uważam, że potraktowano mnie niesprawiedliwie. Poza tym strażnicy nie zaproponowali mi woreczka. Gdyby tak było, na pewno posprzątałabym po swoim psie – mówi kobieta. (w)