Pijacka amnezja porwanego

Sceny rodem z gangsterskiego filmu, zdaniem 18-latka, miały rozegrać się 2 lipca w Okunince. Młody mężczyzna zawiadomił policję, że kilku mężczyzn wrzuciło go do samochodu, wywiozło na leśny parking i dotkliwie pobiło. Szkopuł w tym, że 18-latek był bardzo pijany i nikt nie mógł potwierdzić jego wersji zdarzeń. On sam też niewiele pamiętał.

(2 lipca) Tuż przed godz. 22. dyżurny włodawskiej komendy odebrał telefon od wystraszonego chłopaka. Twierdził on, że został porwany, a następnie wywieziony na leśny parking i pobity przez kilku mężczyzn. Policjanci udali się na miejsce, gdzie rzeczywiście zastali zgłaszającego. Młody mężczyzna był bardzo pijany, więc rozmowa z policjantami nie za bardzo mu się kleiła. Letnik tłumaczył funkcjonariuszom, że został porwany w centrum Okuninki przez czterech albo pięciu mężczyzn i dotkliwie pobity, choć jedynymi śladami o tym świadczącym było podbite oko i otarcia naskórka. Policjanci z całą pewnością stwierdzili, że mężczyzna nie został ani okradziony (miał telefon), ani że nie padł ofiarą rozboju. Młodzieniec nie odpowiadał na pytania tłumacząc się, że wcześniej cały dzień pił alkohol i niewiele pamięta. Oczywiście zbadano pobliski teren, ale ze względu na duży ruch i brak świadków poszukiwania domniemanych porywaczy na tym się zakończyły. 18-latek zgłosił się co prawda na komendę półtora doby później, ale i wtedy nie mógł wiele więcej sobie przypomnieć. Właśnie dlatego oraz przez brak świadków zdarzenia Prokuratura Rejonowa we Włodawie zdecydowała, że nie będzie wszczynać w tej sprawie postępowania. – Być może rozpoczniemy śledztwo w przyszłości, o ile oczywiście będą ku temu odpowiednie przesłanki – tłumaczy Jolanta Sołoducha, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. (bm)