Piłka w polu

Działka pana Kazimierza podczas budowy ogrodzenia

Rolnik, którego uprawa sąsiaduje z boiskiem w Rożdżałowie, skarży się, że piłkarze uprzykrzają mu życie. – Depczą moje plony i załatwiają się w nie – twierdzi pan Kazimierz. Prezes klubu piłkarskiego obiecuje, że bardziej zadba o dobrosąsiedzkie stosunki. – Teraz jest już ogrodzenie, więc będzie lepiej – zapewnia Lucjan Jarocki.

Boisko w Rożdżałowie to własność gminy Chełm, użytkowana przez Klub Sportowy Gminy Chełm „Kłos”. Piłkarze „Kłosa” odnoszą ostatnio liczne sukcesy. Awansowali do IV ligi. Intensywne treningi sportowców nie są w smak panu Kazimierzowi, którego działka rolna sąsiaduje z boiskiem. 79-latek twierdzi, że od kilku lat jego uprawy są wydeptywane przez piłkarzy. W 2011 r. pan Kazimierz zwracał się do wójta gminy Chełm z prośbą o ogrodzenie boiska. Argumentował, że podczas treningów i meczów jego plony są niszczone, bo piłka notorycznie w nich ląduje. Urzędnicy odpowiedzieli, że w budżecie gminy nie ma na to pieniędzy. Zapewnili, że w przyszłym roku jego podanie zostanie przedłożone Radzie Gminy Chełm w celu ewentualnego uwzględnienia inwestycji. Temat ucichł na kilka lat. Po awansie „Kłosa” ogrodzenie boiska w Rożdżałowie stało się wymogiem, umożliwiającym drużynie grę w IV lidze. Siatkę zamontowano przed tygodniem, ale problemy pana Kazimierza wcale się nie zakończyły.

– Mam tam zasianą lucernę, bardzo drogą odmianę – mówi pan Kazimierz. – Tymczasem podczas budowy ogrodzenia zniszczono mi kawał uprawy – półtorametrowy pas wzdłuż boiska. Jakby tego było mało, to ci, którzy korzystają z boiska, wydeptali sobie w mojej lucernie ścieżki prowadzące pod drzewa i urządzili tam ubikacje. Ogrodzenie tak zaprojektowano, że obie furtki – nie wiadomo dlaczego – wychodzą na moją działkę rolną. Przed rokiem kierowca kombajnu, który u mnie kosił, znajdował piłki w jęczmieniu. W tym roku, podczas treningu piłka uderzyła w mój samochód tak, że wypadł kierunkowskaz. Wezwałem policję, przeprosił mnie prezes klubu i piłkarz, który kopnął piłkę w auto, ale co mi po przeprosinach. Powoli tracę cierpliwość, bo sąsiedztwo staje się coraz bardziej uciążliwe. Dlaczego kolejny rok z rzędu mam być stratny? Zasiew przecież kosztuje. Nie zostawię tak tej sprawy.

Pan Kazimierz zwrócił się do urzędników o budowę piłkochwytów wzdłuż granicy boiska z jego działką. Po jego interwencji na miejscu zjawił się Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm.
– Boisko oddaliśmy w użyczenie klubowi sportowemu, który je użytkuje – mówi wójt Kociuba. – Rozumiem roszczenia pana Kazimierza, który ma prawo bronić swojego. Podczas budowy ogrodzenia rzeczywiście jego działka została odrobinę wydeptana, ale to były jednorazowe prace. I tak odsunęliśmy się trochę od granicy. Nikt temu panu nie chciał złośliwie narobić szkód. Wykonaliśmy ogrodzenie po to, aby polepszyć sytuację, aby piłki nie trafiały więcej na jego działkę. Siatka jest wysoka na 1,8 m. Piłkochwyty wykonano przy bramkach. To droga inwestycja i nie przewidujemy wykonywać piłkochwytów od strony działki pana Kazimierza. Z kolei furtki wychodzące na jego pole są niezbędne do ewentualnej konserwacji. Te furtki będą zamknięte na klucz. Nikt nie będzie wychodził nimi na działkę sąsiada.
Lucjan Jarocki, prezes Klubu Sportowego Gminy Chełm „Kłos”, zapewnia, że zrobi wszystko, aby bardziej zadbać o dobrosąsiedzkie stosunki z panem Kazimierzem.
– Byliśmy w dobrych kontaktach, ale ostatnio jakoś zabrakło rozmowy – mówi prezes Jarocki. – Mam nadzieję, że ogrodzenie w osiemdziesięciu procentach zatrzyma piłki, które dotąd trafiały na działkę pana Kazimierza. Nie sądzę, aby to nasi piłkarze urządzili sobie ubikację w jego uprawie. Teraz nie ma meczów, trenuje tylko jedna drużyna – dorosłych i trudno uwierzyć w to, żeby oni chodzili załatwiać tam potrzeby fizjologiczne. Mamy szatnie i ubikacje, jest też „wychodek”, z których nasi piłkarze korzystają. Jeśli to rzeczywiście prawda, że ktoś załatwia się w uprawie pana Kazimierza, to nie dziwię się jego oburzeniu. Teraz jest ogrodzenie, więc teoretycznie gdyby ktoś korzystający z boiska chciał się tam załatwić, nie ma już takiej możliwości. Jeśli chodzi o dodatkowe piłkochwyty, to byłaby to kosztowna inwestycja. Wzdłuż granicy działki pana Kazimierza z boiskiem posadzone są tuje. Planujemy dodatkowe nasadzenia, więc gdy drzewa urosną, będą stanowić dodatkowe zabezpieczenie. Dołożymy wszelkich starań, aby stosunki z panem Kazimierzem układały się nam jak najlepiej. Niepotrzebne nam niesnaski. (mo)