Plaga u rolników

Rolnicy powiatu chełmskiego mówią, że tyle utrapień, jeszcze nie mieli. – Przymrozki, nawałnice, plaga dzików, epidemia ptasiej grypy, afrykański pomór świń, opóźnienia w dopłatach, absurdalne wymogi o izolacji zwierząt, a do tego kary, grzywny i upomnienia – to nasza rzeczywistość, nasz rolniczy „matrix”. A do tego znikąd pomocy! – mówią gospodarze.

– Tak źle w rolnictwie jeszcze nie było – mówi z rozgoryczeniem jeden z rolników z powiatu chełmskiego. – Z jednej strony niespotykane anomalia pogodowe i idące za tym straty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. Do tego kolejne epidemie i wyśrubowane, nieracjonalne wręcz wymogi o spisach osób w oborach, chlewach, ogrodzeniach i izolacji zwierząt hodowlanych. Skąd wziąć pieniądze, aby dostosować do tego gospodarstwa rolne? I jeszcze straty wyrządzane przez dziki i idące za tym śmiesznie małe odszkodowania, opóźnienia w wypłatach dopłat. Kary, grzywny, upomnienia. Może rządzącym chodzi o to, aby małe gospodarstwa padły, bo i takie wypowiedzi słyszałem. Znikąd pomocy! Paranoja!

Dziki

Rolnicy od dłuższego czasu zwracają uwagę na ogromne szkody w uprawach wyrządzanych przez dziki. Mówią, że odszkodowania za powstałe straty są nieadekwatne do poniesionych szkód. Ich zdaniem odstrzał dzików nie przynosi żadnych rezultatów, a zwiększająca się populacja tych zwierząt świadczy o złym planowaniu i opieszałości w realizacji planów łowieckich. Rolnicy są zdesperowani. Jeden z nich kilka nocy z rzędu pilnował, „uzbrojony” w petardy, swojej uprawy kukurydzy. Rankiem, wycieńczony, rozpoczynał pracę na polu, wsiadając za kierownicę maszyn rolniczych… Po trzech nocach z rzędu dał za wygraną. W Izbie Rolniczej w Lublinie zapewniają, że nie zostają obojętni na ten problem.
– W powiecie chełmskim najwięcej skarg w tej sprawie dostajemy z gmin Żmudź, Kamień, Dorohusk – mówi Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej. – Dziki wybierają kukurydzę i stanowią wielkie utrapienie dla rolników. Wystosowaliśmy pismo do łowczych, działających na tym terenie z apelem, aby przystąpili do odstrzału dzików. Skierowaliśmy też pismo w tej sprawie do łowczego okręgowego, a także do wojewódzkiego lekarza weterynarii, który już podjął stosowne kroki.
Potwierdza to Paweł Piotrowski, lubelski wojewódzki lekarz weterynarii.
– Postanowiliśmy na podstawie umów z kołami łowieckimi zwiększyć odstrzał dzików w strefie pięćdziesięciu kilometrów od granicy – mówi Piotrowski. – Redukcja populacji dzika ma związek z zagrożeniem afrykańskim pomorem świń. Zwiększa się ilość przypadków ASF. Ogniska i przypadki tej choroby dotąd wykrywane są w rejonie Białej Podlaskiej.

Anomalia i absurdalne wymogi

Rolnikom sen z powiek spędzają też anomalie pogodowe. Nawałnica, która przeszła niedawno nad kilkoma miejscowościami gmin Leśniowice, Żmudź i Wojsławice wyrządziła ogromne straty w uprawach. Specjalne komisje przystępują do szacowania szkód. Niektórzy rolnicy wskazywali, że stracili nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Samorządowcy zgłosili wojewodzie lubelskiemu zagrożenie klęską żywiołową. Ale w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim stwierdzili, że zdarzenie to nie spełnia kryteriów umożliwiających wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Rolnicy są rozgoryczeni, bo to przekreśliło ich szanse na dodatkową pomoc.
– Nie pamiętam, kiedy ostatnio pogoda byłaby dla nas, rolników, aż tak niełaskawa – mówi prezes Burek. – Przymrozki w Wielkanoc i na początku maja spowodowały, że straty w niektórych sadach sięgają nawet stu procent. Wystąpiliśmy za pośrednictwem Krajowej Rady Izb Rolniczych do ministerstwa o zabezpieczenie w tego typu sytuacjach środków na wypłaty jednorazowych odszkodowań dla rolników. Trzeba pamiętać, że formalności związane z wzięciem kredytu trochę trwają, a rolnicy potrzebują pieniędzy na wznowienie produkcji. Rolnicy, którzy ucierpieli, mogą zwrócić się do wójtów o umorzenie podatku rolnego lub do KRUS o odroczenie składek. Na aurę wpływu nie mamy. Ale jako izba rolnicza mamy wpływ na kształt polityki rolnej. Interweniujemy, jeśli jakieś rozwiązania są niekorzystne dla rolników.

Jakie opóźnienia?

Rolnicy z powiatu chełmskiego wskazują na opóźnienia w wypłatach dopłat bezpośrednich.
– Zamiast zaliczek w październiku, wielu z nas wolałoby dostać całość dopłat wczesną wiosną, aby uniknąć zaciągania kredytów na zakup nawozów i nasion – mówi jeden z rolników.
W Biurze Powiatowym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Chełmie przyznają, że niektórym rolnikom wydłużono termin wydania decyzji o przyznaniu dopłat do końca czerwca br. Pracownicy Agencji nie nazywają jednak tego opóźnieniami.
– Robimy, co w naszej mocy, aby obsługiwać naszych petentów na bieżąco, ale wpływa do nas bardzo dużo wniosków – mówi Arkadiusz Mąka z chełmskiego biura ARiMR. – Na wydanie do końca czerwca decyzji o przyznaniu dopłat czeka niewielka liczba rolników – to jest 1,3 procenta.
Rolnikom przedłużono o dwa tygodnie czas na składanie wniosków o dopłaty bezpośrednie. Pierwotnie mogli to zrobić do 15 maja, ale ostateczny termin wyznaczono na 31 maja br. Do 17 maja br. do chełmskiej ARiMR wpłynęło 8 400 wniosków o dopłaty, co oznacza, że złożyło je 89 procent rolników z powiatu chełmskiego. (mo)