Plan przemyślą od nowa

W tej kadencji Rada Miasta Świdnik nie podejmie uchwały o zmianie planu zagospodarowania przestrzennego terenu w rejonie Brzeziny – Kalina. Mieszkańcy, którzy protestowali przeciw tym zmianom, przyznają, że póki co są zadowoleni z takiego obrotu spraw i liczą, że w nowej kadencji uda się znaleźć kompromis, który pogodzi wszystkich.


Podczas lipcowej sesji świdniccy radni mieli zatwierdzić zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Brzeziny – Kalina. Wówczas na sesji pojawili się mieszkańcy kilku ulic z tego terenu, którzy wyrazili swój sprzeciw dla proponowanych zmian. Nie chcieli, aby plan pozwalał na budowę w sąsiedztwie ich domów i działek nowych bloków oraz dużych obiektów handlowych.

– Reprezentuję właścicieli działek między ulicami Klonową, Jerzego Popiełuszki i Brata Alberta. Wnioskowaliśmy o przeznaczenie tego terenu pod zabudowę jednorodzinną, z wykluczeniem zabudowy szeregowej i łańcuchowej. Wnioski te nie zostały uwzględnione. Chcielibyśmy przypomnieć, że wspomniane działki nie zostały przez nas zakupione w celu odsprzedaży i osiągnięcia zysku. Wszystkie stanowią pozostałość naszych majątków rodzinnych i są w posiadaniu naszych rodzin od 60 lat. Ani ja, ani moi sąsiedzi nigdy nie wnioskowaliśmy o zmianę przeznaczenia działek pod zabudowę wielorodzinną ani nie deklarowaliśmy chęci odsprzedaży swoich gruntów deweloperom lub spółdzielni mieszkaniowej – mówiła na sesji w lipcu reprezentująca mieszkańców Lilianna Sieńko.

Ostatecznie uchwała została zdjęta z porządku obrad. Zapewne przyczynił się do tego transparent z napisem „Radni Miejscy, nie niszczcie dorobku życia swoich wyborców”, którzy rozłożyli mieszkańcy. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, sprawa miała być ponownie rozpatrywana na sierpniowej sesji, ale na tydzień przed nią do mieszkańców zaczęły dochodzić słuchy, że zostanie to odłożone na później. Tak też się stało. Protestujący mieszkańcy zostali zaproszeni na poniedziałkowe komisje rady miasta, gdzie zapewniono ich, że zgodnie z wnioskiem burmistrza na najbliższej sesji żadne decyzje co do spornego terenu nie zostaną podjęte i póki co MPZP dla tego rejonu obowiązuje w wersji z 2004 r. Podczas ostatniej sesji, w czwartek 30 sierpnia, radni potrzymali to stanowisko.

– Można powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni – mówi Marek Konowałek, jeden ze sprzeciwiających się zmianom mieszkańców. – Nic innego, zgodnie z prawem, nie można było zrobić. Z tego, co wiemy, będzie ponowne wyłożenie i znów będziemy mogli wnosić swoje uwagi i rozmawiać o zmianach. To czasochłonna procedura. W tej kadencji nie udałoby się już tego zrobić, więc zajmie się tym kolejna rada. Jesteśmy dobrej myśli. Przypominam także, że nie jesteśmy całkiem przeciwni budowie nowych mieszkań. Nie chcemy uniemożliwiać rozwoju właścicielowi tych działek ani miastu, ale liczymy, że nasze argumenty również zostaną zrozumiane.

Na sesji obecny był również przedstawiciel drugiej strony – właściciel działek, który mógłby skorzystać na zmianach w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Nie ukrywał, że czuje się poszkodowany. Radny Alfred Bondos zawnioskował, aby urząd miasta jak najszybciej rozpoczął prace nad kolejnym wyłożeniem planu i aby został on opracowany z uwzględnieniem takich parametrów budynków, by choć częściowo pójść na kompromis także z drugą stroną.

Zdaniem radnej Edyty Lipniowieckiej zaproponowane rozwiązanie jest na tę chwilę najlepszym możliwym.

– Jako radni Świdnik Wspólna Sprawa zawsze stajemy po stronie mieszkańców i cieszę się, że na razie udało się osiągnąć pewien kompromis – komentuje radna. – W tym momencie, zgodnie z obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego, jest możliwość budowy bloków, co prawda mniejszych, ale nadal jest, a mieszkańcy domków jednorodzinnych mają zagwarantowane, że na jednej z działek nie powstanie blok, który będzie im przeszkadzał. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się pogodzić interesy wszystkich stron. (w)