Plewią zamiast pryskać

Usuwanie chwastów za pomocą spalinowego wyrywacza jest bardziej ekologiczne i wydajne

Miejska spółka Pegimek chce ograniczać używanie środków chemicznych do usuwania chwastów z chodników. Od dwóch tygodni testuje nowe urządzenie, które robi to mechanicznie, a próby wypadają bardzo pomyślnie.


Mieszkańcy Świdnika niejednokrotnie narzekali, że chodniki w mieście, a konkretnie rosnące przy nich chwasty, są pryskane popularnym środkiem chemicznym – Roundupem. Skarżyli się głównie właściciele psów, którzy podnosili, że po spacerach ich pupile często chorują. Pegimek postanowił wyjść im naprzeciw.

– Mieszkańcy skarżyli się, że działanie Roundupu nie jest do końca zbadane i choć nie potwierdziliśmy żadnej zależności pomiędzy wypadkami zachorowań czworonogów w wyniku stosowania oprysków, postanowiliśmy poszukać jakiejś alternatywy dla obecnego rozwiązania. Na pokazie sprzętu komunalnego w Gardzienicach zauważyliśmy urządzenie do mechanicznego usuwania chwastów z chodników i postanowiliśmy je wypróbować. Było stosunkowe niedrogie. Udało nam się wynegocjować cenę poniżej 4000 zł netto. Jest niemieckiej produkcji, więc liczę na to, że będzie to sprzęt dobry i trwały – mówi Hubert Obrusiewicz, prezes Pegimeku.

Pracownicy miejskiej spółki od 2 tygodni testują nową maszynę. Póki co, próby wypadają pomyślnie. Urządzenie jest lekkie, wydajne i łatwe w obsłudze. Jest niestety dość głośne.

– To dość proste urządzenie. Chwasty spomiędzy kostki brukowej wydrapują obracające się metalowe szczotki. W ich miejsce można zamontować także szczotki do zamiatania. Urządzanie jest napędzane silnikiem spalinowym. Obsługuje je jedna osoba, a do tej pory do oczyszczania chodników trzeba było wysłać przynajmniej kilka. To urządzenie zwiększyło wydajność pracy – i co ważne – jest bardziej ekologiczne – dodaje prezes Obrusiewicz.

Jeśli urządzenie się sprawdzi na dłuższą metę, niewykluczone, że spółka zakupi kolejne. (w)