Po maturze za kraty?

„Wymierzając karę młodocianemu, sąd kieruje się przede wszystkim tym, aby sprawcę wychować” – stwierdził sędzia, który za zbrodnię skazał chełmskiego licealistę na karę w zawieszeniu. Po apelacji prokuratury sprawa została skierowana do ponownego rozpoznania przez inny sąd. Ten nie był już tak łaskawy dla ucznia I LO, który omal nie zabił nastolatka.

Zaczęło się od tego, że w marcu 2017 roku niespełna 16-letni wówczas Daniel Z. na skuterze doprowadził do kolizji z innym skuterem, którym jechał dwa lata starszy Andrzej K. ze swoją koleżanką. Choć początkowo Z. wypierał się winy, chłopcy umówili się następnego dnia (14 marca) w rodzinnej miejscowości Andrzeja, czyli Horodyszczach-Kolonii, by załatwić sprawę polubownie.

Winny stłuczki miał zapłacić pokrzywdzonemu za szkody, ale zamiast tego poprosił swojego starszego kolegę, Pawła Ch., ucznia I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie, o „pomoc”. 17-letni wówczas Ch. miał wziąć ze sobą „jakieś narzędzie” do obrony i robić za ochroniarza Daniela.

Uczeń, niczym bandyta, nałożył na głową kominiarkę i wziął do ręki drewnianą kolbę od wiatrówki. Na miejscu, po krótkiej wymianie zdań, rzucił się na Andrzeja. Uderzył chłopaka kolbą w głowę, a gdy ten upadł, nadal bił go narzędziem po głowie i kopał w brzuch. Gdy skończył, razem z młodszym kolegą wsiedli na skuter i odjechali.

Pobity Andrzej doczołgał się do domu, a jego przerażona matka wezwała pomoc. Chłopak trafił do szpitala w ciężkim stanie. Miał obrzęk mózgu, złamaną kość skroniową i krwiak nadtwardówkowy. Lekarze musieli przeprowadzić trepanację czaszki, by uratować mu życie.

16 marca Paweł Ch. został zatrzymany, a następnie osadzony w areszcie tymczasowym. Nie siedział długo – po wpłaceniu 10 tys. zł poręczenia został wypuszczony do domu. Mógł wrócić do szkoły i żyć, jakby nic się nie stało. Jedynym warunkiem było stawianie się co jakiś czas w komendzie policji w ramach dozoru.

29 czerwca do Sądu Okręgowego w Lublinie trafił akt oskarżenia przeciwko bezwzględnemu licealiście. Zaraz potem sprawa trafiła na wokandę.

Przed sądem oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wyjaśnił, że nie chciał poważnie zranić Andrzeja, a jedynie stanąć w obronie młodszego kolegi i pokazać tamtemu, że ma z nimi nie zadzierać. Nie był jednak w stanie powstrzymać się od zadawania kolejnych ciosów…

Wyraził skruchę i przeprosił chłopaka, którego omal nie zabił, tłumacząc, że „był to tylko młodzieńczy wybryk i nie sądził, że to się tak skończy”. Na korzyść Pawła Ch. przemawiało to, że jest młody, nie miał wcześniej zatargów z prawem, uczy się i zadeklarował chęć podjęcia studiów. Na dodatek brutalnie pobity przez niego nastolatek wybaczył oprawcy i wstawił się nawet za nim przed sądem.

Sędzia nie miał wątpliwości, że czyn, którego dopuścił się licealista, to zbrodnia. Jednocześnie stwierdził, że „wymierzając karę młodocianemu, sąd kieruje się przede wszystkim tym, aby sprawcę wychować”, dlatego, wydając wyrok (9 marca 2018 roku), zdecydował o karze roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat tytułem próby.

Jak wyjaśnił sędzia, żeby postanowienie sądu było zgodne ze społecznym poczuciem sprawiedliwości, Paweł Ch. miał zapłacić 1200 zł grzywny i mieć przydzielonego kuratora. Z tak szokującą decyzją sędziego nie zgodziła się jednak Prokuratura Rejonowa w Chełmie.

Po wniesionej w kwietniu apelacji, w czerwcu 2018 roku sprawa brutalnego pobicia nastolatka została skierowana do ponownego rozpoznania, tym razem przez Sąd Rejonowy w Chełmie. W ubiegły poniedziałek zapadł wyrok. Chełmski sąd skazał licealistę na 1,5 roku pozbawienia wolności (z zaliczonym okresem niecałego miesiąca w areszcie tymczasowym) i przepadek dowodów rzeczowych. Wyrok jest nieprawomocny. (pc)