Pobili kolegę z pracy na śmierć

47-latek przyjechał na Lubelszczyznę za pracą z drugiego końca Polski, z Cieszyna. Po pracy, na kwaterze, między nim a kolegami z ekipy doszło do awantury, która skończyła się wielką tragedią. Ślązak został zakatowany na śmierć. Teraz dwaj jego oprawcy usłyszeli wyrok.


Sąd Okręgowy w Lublinie w miniony wtorek uznał winę dwóch oskarżonych recydywistów: 28-letniego Łukasza J. i 25-letniego Dariusza C. Pierwszy z nich został skazany na 10, a drugi na 9 lat więzienia.

Dramat rozegrał się w lutym tego roku, w Łysakowie koło Lublina. Właśnie tam, w wynajmowanym domu, mieszkała ekipa monterów, która zajmowała się instalowaniem słonecznych kolektorów. Feralnego dnia szef firmy wyjechał w interesach. – Zrobiliśmy sobie wolne – zeznawał jeden z oskarżonych. Postanowili poucztować i lepiej poznać nowego kolegę ze Śląska, który dołączył do nich nieco ponad tydzień wcześniej.

Nic nie zapowiadało tragedii. Były rozmowy, żarty i alkohol.  Wypite trunki zbyt mocno zaszumiały w głowach dwóm młodzieńcom i stali się agresywni. W pewnej chwili wybuchła awantura i kumple zaatakowali starszego od nich mężczyznę. Ofiara została brutalnie pobita pięściami i butelką. Była też duszona. Obrażenia, zwłaszcza głowy, był tak wielkie, że 47-latek zmarł na miejscu. Kiedy następnego dnia do monterów dzwonił ich szef, dopytując, kiedy stawią się w pracy, jeden z nich odpowiedział. – Jest dobrze, ale on zdechł.

Napastnikami zajęli się policjanci. W chwili zatrzymania podejrzani mieli po około 2,5 promila alkoholu w organizmach. Kiedy wytrzeźwieli, trafili na przesłuchanie w prokuraturze w Świdniku. Obaj nie przyznawali się do winy. Zgodnie twierdzili, że byli pijani i nic nie pamiętają. Łukasz J. i Dariusz C. byli już wcześniej karani. Pierwszego z nich skazywano już trzykrotnie – odpowiadał m.in. za rozbój. Drugi ma na koncie cztery wyroki za włamania. Teraz odpowiadali za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Wyrok nie jest prawomocny. LL