Pobiły ją na oczach dzieci

Co za bandytyzm! Trzy młode dziewczyny weszły do domu dziecka i na oczach kilkulatków pobiły metalowym drążkiem jedną z wychowanek. Cios dostała też wychowawczyni, która przybiegła na ratunek. Policja jeszcze nie zatrzymała napastniczek.

Wtorek (17 lipca). Chwilę po godz. 21 dziewczyna (17 lat) wracała do placówki. Zadzwoniła domofonem, weszła do budynku, ale zostawiła niedomknięte drzwi. Sądziła, że chłopcy, którzy siedzą na dworze, też już się zbierają – chciała być koleżeńska. Chłopcy jednak zostali jeszcze na podwórzu i zajęci rozmową nawet nie zauważyli, jak do środka placówki wślizgują się po kryjomu trzy młode dziewuchy w wieku od około 18 do 20 lat.

17-latka udała się do części wypoczynkowej i razem z grupką innych zasiadła przed telewizorem. W pomieszczeniu były różne dzieci, w tym te najmłodsze, 7-latki. W chwili, gdy wychowawczyni była w pokoju obok, do środka wpadły nagle trzy młode napastniczki. Jedna z nich dzierżyła w ręku metalowy pręt. Jak oszalała zaczęła okładać dziewczynę, która odruchowo położyła się na kanapie i próbowała zasłonić nogami. Tamta, rozwścieczona, zaczęła bić ją po stopach. Dzieciaki krzyczały, piszczały, wołały: „ratunku, policja”. Wychowawczyni, która wpadła nagle do środka, zasłoniła dziewczynę własnym ciałem i zaczęła wołać drugą pracownicę na pomoc. Wszystko działo się w zawrotnym tempie. Młode chuliganki zachowywały się jak w amoku, jak rozwścieczone zwierzęta. Jedna z agresorek uderzyła próbującą je zatrzymać wychowawczynię metalowym prętem i cała trójka uciekła z budynku.

Karetka pogotowia zabrała pobitą 17-latkę do szpitala na badania. Policjanci przyjechali, przesłuchali wychowawczynie i pokrzywdzoną, zabezpieczyli też nagranie z monitoringu. Jak zapewnia rzecznik komendy, podkom. Ewa Czyż, sprawa jest wyjaśniana, a zatrzymanie sprawczyń to jedynie kwestia czasu. Tym bardziej, że jedną z nich ofiara napaści zna.

Dziewczyna miała czymś podpaść tamtej. W ramach zemsty chuliganka zebrała koleżanki i najprawdopodobniej metalowym drążkiem z szafy postanowiła wejść do domu i zlinczować nastolatkę na oczach innych. To się nie mieści w głowie. Pracownicy placówki są w szoku, nigdy nie doszło u nich do czegoś takiego. Najgorzej przeżyły to dzieci, które były świadkami całej tej bandyckiej akcji i teraz po kilka razy sprawdzają, czy aby na pewno drzwi są dobrze zamknięte. (pc)