Pociąg roztrzaskał mu głowę

Samobójstwo czy tragiczny wypadek? Prokuratura Rejonowa w Chełmie bada sprawę śmierci 25-latka. Jego ciało leżało obok torów, a maszynista nie był w stanie zatrzymać pędzącego pociągu.

To miał być kolejny, zwykły kurs relacji Rejowiec – Chełm. W pewnej chwili, dojeżdżając do stacji Chełm Miasto (ok. godz. 21:30), maszynista pociągu dostrzegł w oddali, że „coś” leży tuż przy torach. Kształtem przypominało ciało człowieka. Złapał za hamulec. Nie był jednak w stanie zapanować nad maszyną. Mógł jedynie patrzeć przez szybę, jak sylwetka leżącego przed nim mężczyzny staje się coraz bardziej wyraźna. Trzask. Elementy boczne pociągu zahaczyły o głowę człowieka z ogromną siłą. Zmarł niemal natychmiast.
Początkowo policjanci nie mogli ustalić tożsamości denata. Okazało się jednak, że ofiara wypadku kolejowego to 25-letni Patryk K. z Chełma. Decyzją prokuratora zwłoki zostały zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej.
– Z wstępnych wyników sekcji wynika, że śmierć nastąpiła na skutek uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego – mówi Lech Wieczerza, prokurator rejonowy w Chełmie.
Nie wiadomo, co mężczyzna robił tego wieczoru na torach. Mógł się wywrócić i stracić przytomność lub specjalnie rzucić się pod pociąg. Niewykluczone, że był pod wpływem alkoholu. Śledczy czekają na wyniki ekspertyz i badania krwi.
Wtorkowe zgłoszenie (20 grudnia) o wypadku kolejowym rozpoczęło serię tragicznych zdarzeń w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. W ciągu zaledwie kilku dni doszło do trzech śmiertelnych wypadków, w których zginęli młodzi ludzie. (pc)