Podjazdowa wojenka w radzie

Politycznym pstryczkom nie ma w Lublinie końca. W miniony wtorek miała obradować Komisja Budżetowo-Ekonomiczna rady miasta, żeby przeanalizować wydatki budżetowe na przyszły rok. Nic z tego nie wyszło, chociaż na miejscach dla publiczności zasiadło kilkadziesiąt osób. Nie stawili się radni PiS, zabrakło więc kworum. Radni PO mówią o zlekceważeniu mieszkańców przez radnych PiS. Ci, że PO specjalnie zwołała posiedzenie w terminie, kiedy w Lublinie przebywała minister edukacji Anna Zalewska.
Z racji tego, że nie było wymaganej większości radnych, obrady odwołano. Nieobecni członkowie komisji z klubu Prawa i Sprawiedliwości prosili o zmianę terminu z wtorku na czwartek, tłumacząc absencję wagą wizyty tego dnia w Lublinie minister edukacji Anny Zalewskiej. Termin nie spotkał się z aprobatą jednej z radnych PO, która miała tłumaczyć, że ma wówczas zajęcia na siłowni.
– Nie mogę rozpocząć obrad, a na sali czeka 45 osób – informował tuż przed planowym rozpoczęciem obrad komisji na swoim koncie w serwisie Twitter przewodniczący komisji Michał Krawczyk (PO). Poza radnymi i zaproszonymi dyrektorami wydziałów oraz dziennikarzami na salę przybyli zainteresowani dyskusją rajców mieszkańcy. Niestety, obrady przełożono z powodu absencji radnych PiS.

Radny Tomasz Pitucha, szef klubu PiS, tłumaczy: – Samorządowcy i dyrektorzy lubelskich szkół zostali zaproszeni na spotkanie w sprawie, która w budżecie miasta odpowiada najwyższym wydatkom, bo kwocie 600 milionów złotych – mówi. – Nasz klub proponował przełożenie obrad komisji na czwartek. W odpowiedzi uzyskaliśmy odpowiedź odmowną, słysząc wyjaśnienie, że jedna z radnych koalicji ma wówczas inne zajęcia. Po raz kolejny jesteśmy przez koalicję bezzasadnie oskarżani – dodał Pitucha.
Decyzją przewodniczącego Komisji obrady zostały przełożone na poniedziałek (28 listopada). – Dojdzie teraz do podwójnych obrad, czego chciałem uniknąć. O godzinie 10 przeanalizujemy wydatki na 2017 rok, czyli to, co planowaliśmy na miniony wtorek, a o godz. 15 wnioski zgłoszone do miasta – ubolewa Michał Krawczyk. CH