Pogotowie bez lekarza

Chełmskie pogotowie ma kłopot z poskładaniem grafiku dyżurów w karetce specjalistycznej, w której powinien jeździć lekarz. W ostatnią niedzielę Chełm był pozbawiony lekarskiego zabezpieczenia – alarmuje nas Czytelnik. A dyrektor pogotowia tłumaczy, że nawet podniesione niedawno stawki za dyżury nie przyciągają lekarzy do pracy. 60-65 zł za godzinę to rzeczywiście mało?

– Jedyna karetka specjalistyczna tzw. „eska”, w zespole której powinien być lekarze, jeździła w ostatnią niedzielę (7 października) bez lekarza – napisał do nas Czytelnik. Tym samym całe miasto i powiat zostało pozbawione lekarskiej opieki w razie nagłego wypadku. Co gorsza to niedziela, a więc dzień w którym nie pracują przychodnie lekarzy rodzinnych.

Zamiast zespołu z lekarzem bezpieczeństwa mieszkańców pilnowała tego dnia karetka z zespołem ratowników medycznych. To, według naszego Czytelnika, mogło zagrażać zdrowiu mieszkańców.

– W razie jakiegokolwiek zagrożenia pacjenci wymagają specjalistycznej pomocy lekarskiej i nawet najlepiej wykształcony ratownik nie będzie w stanie pomóc w pewnych schorzeniach np. sercowych. Ponadto uprawnienia ratowników medycznych są zgoła odmienne od uprawnień lekarzy, tu chociażby stwierdzenie zgonu może dokonać tylko lekarz. Tego dnia najbliższa karetka z lekarzem stacjonowała w Siedliszczu – pisze Czytelnik.

Tomasz Kazimierczak, p.o. dyrektora Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie, przyznaje, że doszło do takiej sytuacji. – Grafik dyżurów na październik był ustalony, ale lekarz poinformował, że nie może przyjść – mówi. – 7 października pogotowie wyjeżdżało sześć razy a ratownicy doskonale sobie poradzili. Ale rzeczywiście mamy kłopot z obsadzeniem dyżurów i nawet podniesione w tym roku stawki nie mobilizują lekarzy do pracy.

W marcu lekarzom podniesiono stawki do 60-65 zł za godzinę. (bf)