Pojazd, ale nie pojazd…

Hulajnogi często zostawiane są gdzie popadnie

Na „zaleganie na przystankach komunikacji miejskiej hulajnóg elektrycznych” skarży się jeden z czytelników „Nowego Tygodnia”. Jego zdaniem sprawą powinna się zająć Straż Miejska, ale ta ma ograniczone możliwości.

– Mam nadzieję, że Straż Miejska zajmie się zaśmiecaniem Lublina hulajnogami, a Zarząd Dróg i Mostów i Zarząd Transportu Miejskiego zażądają odpowiednich opłat: za zajęcie pasa drogowego oraz za korzystanie z przystanków komunikacji miejskiej – napisał do nas Janusz Polanowski, czytelnik „Nowego Tygodnia” i wysłał zdjęcie „zastawionego hulajnogami elektrycznymi” przystanku „Orfeusz 01”. – To używanie mienia Lublina do celów gospodarczych – dodaje pan Janusz.

Czy Straż Miejska ma możliwość podjęcia interwencji ws. pozostawionych hulajnóg? –

– W takich sytuacjach, kiedy hulajnogi utrudniają przejście, strażnicy przestawiają je w bezpieczne miejsce, natomiast w przypadku znalezienia porzuconych hulajnóg powiadamiamy firmę nimi zarządzającą – tłumaczy Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie.

Strażnicy nie mogą traktować pozostawionych hulajnóg jako nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, bo w świetle prawa nie są one pojazdami. – Przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym odnoszą się do pojazdów. Obecnie trwają prace legislacyjne, które mają uregulować prawnie kwestie poruszania się hulajnogami elektrycznymi. Natomiast w chwili obecnej nie ma przepisów dotyczących urządzeń transportu osobistego, a do takich jest zaliczana między innymi hulajnoga – wyjaśnia pan rzecznik.

W tym roku do Straży Miejskiej w Lublinie wpłynęło jedno zgłoszenie dotyczące czterech hulajnóg pozostawionych przy jednym ze sklepów. Strażnicy przestawili hulajnogi tak, aby nie utrudniały ruchu pieszym.

Grzegorz Rekiel