Pojemnik staje w bólach

W Chełmie, cztery pojemniki na zakrętki pojawiły się w ciągu kilku tygodni od zgłoszenia pomysłu ich ustawienia. Każdy z nich zapełnia się w ciągu dnia, góra dwóch

Świdniczanie pytają, kiedy wreszcie w mieście pojawi się pojemnik na plastikowe nakrętki. Pomysł, aby go ustawić jeszcze w ubiegłym roku zgłosił radny Marcin Magier, i choć władze miasta od razu powiedziały, że są „za”, pojemnika jak nie było, tak nie ma. Tymczasem takie kontenery, w ciągu zaledwie kilku tygodni od pojawianie się inicjatywy, stanęły w nieodległym Chełmie i zapełniają się w błyskawicznym tempie.


W ubiegłym roku świdnicki radny Marcin Magier (klub radnych burmistrza Waldemara Jaksona) zaproponował władzom miasta, aby w Świdniku ustawić duży, estetyczny pojemnik, do którego wszyscy mieszkańcy mogliby wrzucać plastikowe nakrętki z przeznaczeniem na cele charytatywne. Jak tłumaczył radny, pojemnik powinien stać w ruchliwym miejscu, np. w okolicy ratusza czy Miejskiego Ośrodka Kultury, by był łatwo dostępny dla każdego.

– Zachęcałby nie tylko do łączenia się w akcjach pomagania, ale również do segregacji odpadów. Miałby więc także aspekt edukacyjny – mówił radny.

Pomysł spodobał się władzom miasta. W marcu br., burmistrz Waldemar Jakson poinformował, że Wydział Infrastruktury i Zamówień Publicznych, zwrócił się do producenta takich pojemników z zapytaniem cenowym i po zabezpieczeniu potrzebnych środków w budźcie, złoży takie zamówienie.

Na majowej sesji radny Magier dopytywał, czy coś już wiadomo odnośnie tego projektu i kiedy ewentualnie da się go zrealizować.

Urzędnicy informowali, że koszt jego zakupu wstępnie oszacowano na 5-6 tys. zł i w niedalekiej przyszłości pojemnik pojawi się w mieście. Od tamtej pory znów minęło kilka miesięcy, a pojemnika jak nie było, tak nie ma.

Tymczasem w pobliskim Chełmie ustawiono cztery pojemniki na plastikowe nakrętki. Mieszkańcy chętnie z nich korzystają i chwalą tę inicjatywę. Procedurę związaną z ich zakupem Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Chełmie rozpoczęło w czerwcu b.r., a niecałe dwa miesiące później pojemniki zostały ustawione. Jak widać świdniccy urzędnicy potrzebują na to więcej czasu.

– Pojemnik jest na etapie projektowania. Terminy trochę się przesunęły, ale to dlatego, że chcemy mieć indywidualny projekt nawiązujący do wyglądu herbu miasta, broni opieszałość świdnickiego ratusza – radny Marcin Magier.

Urząd zapowiada, że pojemnik stanie w mieście jeszcze… w tym roku. (w)