Pokazali, że nie potrafią kraść

Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie podsumowała miniony rok „na wesoło”, publikując na swojej stronie internetowej listę najbardziej kuriozalnych sytuacji, w których policjantom przyszło interweniować.

– Powracamy do spraw, które wydarzyły się na Lubelszczyźnie, a które z racji zachowania sprawców wprawiły mundurowych w zdziwienie bądź rozbawienie. W dalszym ciągu na topie wśród kryjówek pozostają tapczany i szafy. Uciekając zaś z miejsca przestępstwa złodzieje lubią pozostawiać na siebie bardzo dokładne namiary. Są to dowody osobiste bądź telefony. Taka współpraca to prawdziwa przyjemność – podaje nadkom. Renata Laszczka-Rusek, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Wśród nieudolnych włamywaczy są także sprawcy z Chełma i okolic. Jeden z nich to 23-latek bez stałego miejsca zamieszkania, który w listopadzie włamał się do domu w Siedliszczu. Pod nieobecność właścicieli wszedł przez okno i już nawet naszykował łupy (odzież i sprzęt elektroniczny), ale nie zdążył wyjść, bo zaalarmowani policjanci byli już na podwórku. Gdy mundurowi weszli do środka, spanikowany rabuś wskoczył za wersalkę i udawał, że go nie ma.

Doceniony przez lubelskich funkcjonariuszy został też 19-letni łobuz z Chełma. Nastolatek ukradł rower 13-letniemu chłopcu, ale w trakcie ucieczki zgubił własną saszetkę z dokumentami. Gdy wytrzeźwiał, pewnie ostro pluł sobie w brodę. Niestety siedział już „pod opieką” w chełmskiej komendzie, bo ustalenie personaliów złodziejaszka długo mundurowym nie zajęło. (pc)