Pola w ogniu

W tym roku świdniccy strażacy gasili już 54 pożary traw

Średnio co 61 godzin mieszkaniec powiatu świdnickiego chwytał w ubiegłym roku za zapałki i podpalał suche trawy. Na nic zdały się apele i prośby strażaków. Zapowiada się, że w tym roku będzie jeszcze gorzej.
Niedziela 12 marca. Po godz. 20 do dyżurnego straży pożarnej w Świdniku wpłynęło zgłoszenie o pożarze pól w Trawnikach. Na miejscu zjawiło się 22 strażaków. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Na szczęście po 1,5 godziny, sytuację dało się opanować. Ogień strawił 1,5 ha traw, trzcin i nieużytków. Podobne zdarzenie w gminie Trawniki miało miejsce zaledwie kilka dni później (17 marca). Wtedy w akcję włączyło się 16 strażaków.

Jak grochem o ścianę

– Przełom zimy i wiosny to okres, w którym wyraźnie wzrasta liczba pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych. Za większość z nich odpowiedzialny jest człowiek – mówi mł. bryg. Piotr Pyszko, rzecznik prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świdniku. – W tym roku na terenie powiatu doszło już do 54 pożarów traw. To o 75% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Strażacy co roku apelują i proszą o niewypalanie traw, a ludzie robią swoje, bo uważają, że to najlepszy sposób na sprzątniecie pozostałej po zimie suchej trawy i wysuszonych liści. Jak grochem o ścianę… Bo po co grabić, skoro można spalić? Panuje też przekonanie, że spalenie suchej trawy użyźni w naturalny sposób glebę, co spowoduje szybszy i bujniejszy wzrost młodej trawy, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Wbrew obiegowej opinii taki zabieg wcale nie przyczynia się do użyźnienia gleby. Przeciwnie, każdy taki pożar to ogromne spustoszenie, a dla podpalacza może skończyć się dotkliwą karą.
– Wypalanie traw jest zabronione na podstawie kodeksu wykroczeń, który przewiduje za to karę grzywny w wysokości nawet do 5 tys. zł. Musimy też pamiętać, że taki pożar może się wymknąć spod kontroli i skończyć się tragicznie. Jeśli wypalanie traw spowoduje, że zagrożone zostanie mienie lub życie, można trafić do więzienia nawet na 10 lat – ostrzega mł. bryg. Piotr Pyszko. (mg)

W ubiegłym roku:

– w powiecie świdnickim strażacy wyjeżdżali do zdarzeń średnio co 13 godzin,
– w miesiącach marzec – kwiecień częstotliwość wyjazdów miała miejsca do 10 godzin, a w czerwcu – 5 godzin,
– najczęściej do zdarzeń dochodziło w gminach Świdnik (co 38 godzin), Trawniki (52) i Piaski (58), a najrzadziej w gminie Rybczewice (283)
– co 61 godzin dochodziło do podpalenia.