Polemika o zasługi

Polemika na Facebooku nie umknęła uwadze naszych czytelników i wywołała wśród nich wiele spekulacji

Hubert Obrusiewicz, były prezes spółki Pegimek, poczuł się pominięty i dotknięty wpisem na Facebooku burmistrza Świdnika Waldemara Jaksona, informującym o pozyskaniu przez Pegimek 10 mln zł dotacji na budowę wodociągów. Obrusiewicz, który uważa, że to były, a nie obecny zarząd, miał największy wkład w zdobycie dofinansowania, nie omieszkał delikatnie wytknąć burmistrzowi, że nie zostało to przez niego zauważone. Z kolei obecny szef miejskiej spółki, Jerzy Irsak, uważa, że ten sukces ma wielu ojców, ale to on „dobiegł do mety”.


Na ciekawą wymianę komentarzy pod facebookowym wpisem burmistrza uwagę zwróciła jedna z naszych czytelniczek. – Proszę poczytać jak „ciepło” były już prezes Pegimeku pisze o burmistrzu, a przecież obaj panowie reprezentują, a przynajmniej reprezentowali, jedną opcję polityczną – wskazywała nasza informatorka.

Wpis pojawił się jeszcze w sierpniu. Burmistrz pochwalił się w nim, że Pegimek dostał ponad 10 mln zł dotacji z UE na budowę magistrali wodnej dostarczającej wodę do Świdnika. „Dla nas, mieszkańców, oznacza to większe bezpieczeństwo i niezawodność systemu” – zakończył krótkiego posta Waldemar Jakson.

Odniósł się do niego Hubert Obrusiewicz, który w lipcu tego roku został odwołany ze sprawowanej od 2017 roku funkcji prezesa Pegimeku i zastąpiony przez dotychczasowego wiceprezesa, a wcześniej miejskiego radnego Jerzego Irsaka.

„Bardzo mnie to cieszy, niemniej jednak dla przyzwoitości chciałbym przypomnieć, iż to dzięki staraniom i determinacji poprzedniego Zarządu (nadzór, liczne spotkania, ekspertyza) oraz pracowników ZWIK (szczególnie Pani Drzewieckiej i Pani Postrach za przygotowanie kilkudziesięciu załączników) udało się tego dokonać. Informacja o przyznaniu środków pojawiła się już 26.06.2019r. Rolą obecnego Zarządu było, zatem tylko sfinalizowanie tej transakcji. Pozdrawiam!” – skomentował wpis burmistrza Obrusiewicz, czym sprowokował włodarza miasta do odpowiedzi.

Ale pan pamięta, że starania rozpoczęły się jeszcze za prezesa Piaseckiego, przy tego typu projektach zazwyczaj jest sztafeta, a jak się dobiegnie do mety, to wszyscy biegnący uważają, że to oni wygrali. A ja pamiętam, że niektórych zmuszałem do biegu” – odpisał burmistrz Jakson.

– „Większość pracy została wykonana w 2018 roku, bo wtedy pojawiły się realne możliwości i prośba, by o tym pamiętać. Pan wie, że ja lubię biegać i do tego nie trzeba mnie specjalnie namawiać. Niektórzy mają wyjątkowy dar przypisywania sobie nieswoich zasług” – kąśliwie odparł były szef miejskiej spółki.

Eksprezes ma żal

Hubert Obrusiewicz, spytany przez nas, dlaczego zdecydował się na taką polemikę z burmistrzem Świdnika, któremu, jakby nie było, zawdzięcza zawodowy awans i dwa lata pracy na stanowisku prezesa miejskiej spółki, nie kryje, że dotknęło go to, że jego wkład w pozyskanie dotacji został całkowicie pominięty, a cały sukces został przypisany obecnie rządzącym.

– Faktycznie początek rozmów o magistrali sięga czasów zarządu kierowanego przez moich poprzedników, tj. prezesa Andrzeja Piaseckiego i wiceprezesa Grzegorza Zarańskiego, kiedy stało się jasne, że w przyszłości należy zmodernizować ten odcinek wodociągu jako kluczowy dla miasta i z uwagi na spodziewany duży koszt słuszne było poczekać do momentu nowej, unijnej perspektywy finansowej – mówi Obrusiewicz. – Informacje o możliwości starania się o unijną dotację na magistralę pojawiły się 2017 roku, kiedy objąłem stanowisko prezesa Pegimeku, a sam nabór rozpoczął się w czerwcu 2018 i trwał miesiąc.

Do tego czasu należało przygotować całą dokumentację. Z uwagi na wielomilionowy i priorytetowy charakter tej inwestycji oraz brak własnych zasobów wyspecjalizowanych w pozyskiwaniu funduszy unijnych, zdecydowaliśmy się zlecić przygotowanie wniosku o dotację firmie zewnętrznej, ale nie obyło się to bez wielu spotkań i zaangażowania ze strony zarządu i pracowników spółki. Konieczne było zaplanowanie harmonogramu rzeczowo-finansowego, wyboru technologii wykonania, uzyskania zgód i pozwoleń oraz stworzenia kilkudziesięciu załączników do wniosku. Informację o przyznaniu dotacji otrzymaliśmy 26 czerwca tego roku, kiedy byłem prezesem spółki. Nie kryliśmy radości, bo pozyskanie blisko 64% dofinansowania do projektu wartego 20 mln zł, to rzecz niebagatelna – podkreśla H. Obrusiewicz.

Były prezes Pegimeku uważa, że niezauważanie przez burmistrza wkładu poprzedniego zarządu oraz wszystkich pracownikach spółki zaangażowanych w zdobycie pieniędzy na największą inwestycję w dziejach Pegimeku było nie w porządku i nie mógł zostawić tego bez komentarza. – Jeszcze na początku lipca wstępnie ustaliliśmy z Urzędem Marszałkowskim, że umowę na dofinansowanie podpiszemy 8 sierpnia, ale jak wiadomo, już nie zdążyłem tego zrobić – podsumowuje z rozgoryczeniem Obrusiewicz.

Co o polemice burmistrza z byłem prezesem Pegimeku i pominięciu wkładu poprzednika w pozyskanie dotacji myśli obecny szef spółki, Jerzy Irsak.

– Myślę, że takie dyskusje są nieco infantylne, ale uważam, że ten, który dobiega do mety jest zwycięzcą. A tym, który doprowadził do końca proces starania się o datację, czyli przeciął metę, jestem niewątpliwie ja i obecny zarząd. Z drugiej strony przypominam również, że starania o dofinansowanie rozpoczął jeszcze zarząd przed panem Obrusiewiczem, choć on też dużo zrobił, dlatego uważam, iż ten sukces ma wielu ojców, ale to ja dociągnąłem wszystko do końca – mówi Jerzy Irsak, prezes PK Pegimek, dodając, że teraz trzeba plany wprowadzić w życie, znaleźć pieniądze na wkład własny (8 mln zł), znaleźć wykonawcę, (spółka jest na etapie ogłaszania przetargu) i wykonać całą inwestycję. JN